|
Strona 2 z 7 A co ze zmartwychwstaniem? Przekonywanie ludzi, którzy przyjęli taki światopogląd o prawdziwości zmartwychwstania nie ma większego znaczenia. Nie dlatego, że argumenty są za słabe, albo zbyt trudne. Chodzi o to, że nawet jeżeli niektórzy z nimi się zgodzą, to i tak niczego to nie zmienia. Zgodnie z ich światopoglądem jest to tylko jedna z podstaw nadziei zbawienia, według jednej z wielu prawd. Jeżeli komuś to odpowiada, to dobrze. Jeżeli nie, też nie ma większego problemu: każdy może wierzyć w to, co chce i jak chce. Dla współczesnego człowieka Bóg judeo-chrześcijański nie jest jedynym Bogiem a Jezus z Nazaretu, nawet jeżeli uznać go za bożego syna, jest jednym z wielu bożych synów, a zmartwychwstanie drobnym detalem w jednej z wielu religijnych historii. Co ciekawe, przy okazji dyskusji związanej z odkryciem, domniemanego rodzinnego grobowca Jezusa, kilku polskich księży publicznie przyznało, że nawet gdyby udowodniono, że znajduje się tam szkielet prawdziwego Jezusa, nie będzie to miało wpływu na ich wiarę. Sprawa zmartwychwstania jest dla nich bez znaczenia. Taka teologiczna beztroska przypomina mickiewiczowskiego głupca, który mówi: „Niech sobie źródło wyschnie w górach, byleby mi płynęła woda w miejskich rurach” Współczesny człowiek nie myśli, jak słuchający apostoła Pawła na Wzgórzu Marsowym filozofowie. Nie analizuje i nie ocenia, nie zwraca uwagi na konsekwencje formułowanych poglądów. Nie zawraca sobie głowy tym, czy zmartwychwstanie miało miejsce, czy nie. Niechaj każdy wierzy, jak mu pasuje, ale pod jednym koniecznym warunkiem: by nie mówił, że jego wiara jest lepsza od innych, a już nie daj Boże, że jest jedyną drogą. Współczesnemu człowiekowi wydaje się, że każdy może mieć swoją prawdę, a największą cnotą jest równe traktowanie wszystkich poglądów.
|