napis.png
     

Nasze newsy

Newsy z BSI www.Baptysci.pl

Biuletyn - Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać nasz Biuletyn - informacje o nowościach, konkursach itp. w naszym serwisie - zamów subskrypcję naszego Biuletynu. (Subskrypcja jest bezpłatna.)








Strona główna arrow Słowo Prawdy arrow Tematycznie arrow Życie chrześcijan arrow Twórz, chrześcijaninie!
Twórz, chrześcijaninie! Drukuj E-mail
Autor: Aneta Krzywicka   
Friday, 15 May 2009

Oprócz potrzeby tworzenia i konkretnych zdolności dostaliśmy jeszcze coś więcej... Kreatywność
A Kreatywność jest cechą przemienionego umysłu, jest rezultatem potrzeby tworzenia...

Wywiady z artystami

Bóg jest twórcą!

Twórczość jest cechą Boga, której żaden wierzący nie podważa. Wystarczy popatrzeć w rozgwieżdżone nocą niebo czy chmury oświetlone zachodzącym słońcem... Spojrzeć na różnorodność Bożych dzieł, na ich ogrom i na ich przedziwne szczegóły.

Aż dech zapiera!

Trzeba miliony milionów słów by to opisać, setki środków wyrazu, dziesiątki dziedzin nauki i sztuki, nie mówiąc o wymyśleniu tych wszystkich narzędzi do obserwacji i badań, by choć trochę to dzieło poznać. I w końcu cud stworzenia – człowiek. Nawet jeśli zbadamy jego materię do ostatniego genu i obliczymy wszystkie połączenia nerwowe, to co ze zmierzeniem jego myśli, ogarnięciem jego woli i duchowości? Wszystko to stworzył TWÓRCA DOSKONAŁY. Żadne stworzenie ani żadne dzieło nie jest w stanie tego podrobić ani ocenić dlaczego to uczynił tak a nie inaczej? Jesteśmy jak glina w ręku garncarza. A to, co Bóg stworzył, było DOBRE.

 

„Na obraz Boga”

My, stworzeni na obraz Boga, nie tylko potrafimy, ale i potrzebujemy tworzyć. Potrzeba tworzenia i różnorodne zdolności pochodzą od Boga. POTRZEBA TWORZENIA to „naturalny” wewnętrzny napęd - motywacja - do działań twórczych, to podstawa sztuki, innowacji, kreatywności i codziennej ludzkiej pomysłowości. To właśnie ludzkie talenty, wynalazki i dzieła wpłynęły na cywilizację, kulturę i medycynę. Wszystkie powstały w pewnym sensie z Bożej inspiracji, wszak On jest Stwórcą wszystkich ludzi; wiele z nich powstało z inspiracji Boga objawionego w Bożym Słowie.

Jednak ze względu na wpływ grzechu ludzkie dzieła są dalekie od Bożej doskonałości. Nazbyt często mają posmak egoizmu, niezależności i dumy, a nawet wyrażają bunt przeciw Stwórcy. Jednak, skoro przez pojednanie z Bogiem rodzimy się na nowo, a stara natura człowieka jest zmieniana na nową, duchową, wówczas i nasze dzieła zmieniają charakter. Tworząc mamy okazję zakosztować tej radości, jaką Bóg włożył w pracę nad stworzeniem.

Tworzenie angażuje myśli, emocje a nawet ciało. Pełni rolę motywacyjną i terapeutyczną. Pozwala dać coś z siebie! Umożliwia wyrażenie swojej indywidualności i jest wyjątkowym sposobem, by oddawać Bogu chwałę i służyć bliźnim!

 

Twórcze myślenie

Oprócz potrzeby tworzenia i konkretnych zdolności dostaliśmy jeszcze coś więcej...! Mam na myśli twórcze myślenie, tzw. kreatywność. To zespół cech, które powodują, że do wszystkich napotkanych problemów podchodzimy w nowatorski sposób – nie polegamy na zastanych schematach, ale szukamy nowych dróg.

Niedawno usłyszałam zdanie, które dokładnie opisuje sposób jego działania: „Nawet z kłód rzucanych pod nogi można zbudować coś dobrego”. Takie myślenie charakteryzuje się zdolnością do stawiania pytań i szukania odpowiedzi, zdolnością obserwacji, analizowania i przewidywania, wytwarzania różnorodnych unikalnych projektów i ich weryfikowania oraz tzw. „wizyjnością” wynikającą z wrażliwości na otoczenie i z wyobraźni.

Takie myślenie jest przeciwnością skostniałego konserwatyzmu (np. „stare zawsze jest lepsze niż nowe”), suchego dogmatyzmu (np. „inaczej nie da rady”), skłonności do pośpiesznych sądów, izolowania się, uproszczonego spojrzenia na świat. Jak pisał C. Wainman, „Twórczość to zdolność wyjścia poza to, co powszechne i oczywiste oraz unikanie błędów wynikających z machinalnych powtórzeń i ukrytych założeń.”
Bycie twórczym to coś więcej niż sam talent. Oznacza to umieć go rozpoznać, rozwijać i wykorzystywać. Nie każdemu się to udaje nawet pomimo ciężkiej pracy. Bycie twórczym nie oznacza, że musisz być artystą, choć nie można być artystą bez twórczego myślenia i osobowości charakteryzującej się właśnie twórczą otwartością, niezależnością i wytrwałością.

Otwartość twórcy to łatwość przyswajania nowych informacji, intelektualna ciekawość, pragnienie zdobywania wiedzy z różnych dziedzin, potrzeba nowych stymulacji. Niezależność myślenia to zdolność samodzielnego formułowania sądów. Nie oznacza egoizmu i buntu przeciw Bogu, ale chęć poszukiwania, drążenia, poznawania i rozszerzania wiedzy, doświadczeń itp. Niezależność jest przeciwieństwem konformizmu, czyli uległości względem opinii innych.

Cecha ta powoduje, że człowiek potrafi wyjść poza presję grupy i powszechne popularne poglądy, aby wymyślić nowe rozwiązanie lub znaleźć sposób na zrozumienie i przybliżenie istniejącego. Wytrwałość to zdolność do działania długofalowego, uporczywego, bez oczekiwania na szybkie nagrody czy efekty. Cecha ta powoduje, że człowiek kroczy do wyznaczonego przez siebie celu pomimo przeszkód i trudności. Przeciwieństwem tej cechy jest lenistwo, słomiany zapał, chwiejność w postanowieniach i działaniu. (na podstawie: Cechy twórczego myślenia z materiałów szkoleniowych f. EdisonTeam.pl)

 

Twórczość a sztuka

Bycie twórczym to podejmowanie działań, rozwiązywanie problemów. DZIAŁALNOŚĆ TWÓRCZA oznacza wyrażanie swoich zdolności, pomysłów, emocji i poglądów w indywidualnych dziełach, np. poprzez sztukę, rzemiosło, pracę, hobby, zainteresowania, służbę w kościele. SZTUKA w tym znaczeniu to tylko jeden z rodzajów twórczości. Polega na tworzeniu dzieł sztuki np. w postaci wydarzeń, form i przedmiotów, które wyrażają piękno, pomysłowość, wrażenia lub poglądy.

Celem artysty jest m.in. pobudzać w odbiorcach zachwyt, fascynację, wstrząs, refleksję i inne niecodzienne emocje oraz zobaczyć i ukazać temat pięknie lub niebanalnie, rzetelnie lub odkrywczo, nowatorsko. Nie ma jednej jednoznacznej definicji sztuki, ani dzieła sztuki. Zacytuję tu jedną z piękniejszych i znanych autorstwa Władysława Tatarkiewicza:

„...dzieło sztuki jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstrukcją form, bądź wyrażeniem przeżyć, jednakże tylko takim odtwarzaniem, taką konstrukcją, takim wyrazem jakie są zdolne zachwycić, bądź wzruszyć, bądź wstrząsnąć...”

Mówimy też o sztuce w znaczeniu dzieł wykonanych wzorowo i solidnie (rzemiosło), ale o małym stopniu innowacyjności i o niewielkim lub żadnym przekazie emocjonalnym lub ideologicznym. Najszersze pojęcie sztuki to każda dziedzina twórczości człowieka wykonywana z talentem i zaangażowaniem, wymagająca pomysłu, natchnienia lub solidnej ciężkiej pracy.

 

„Nie mam żadnego talentu?”

U zdrowej, funkcjonującej w społeczeństwie osoby praktycznie nie zdarza się brak jakichkolwiek zdolności bądź predyspozycji. Mamy za to powszechnie do czynienia z nierozpoznaniem własnych zdolności i z zupełną ignorancją w tej dziedzinie. Gdzieś u podstaw takiego twierdzenia można odnaleźć dawne zaniechanie, zranienie, lenistwo, zniechęcenie lub niskie mniemanie o sobie - problemy, które najczęściej powstały jeszcze w dzieciństwie.

Pisząc o potrzebie tworzenia i o zdolnościach nie mam na myśli wyłącznie talentów artystycznych w dziedzinach literatury, teatru, sztuk plastycznych i muzyki. Możemy mieć najprzeróżniejsze talenty: gotowanie, utrzymywanie porządku, przedsiębiorczość, opieka nad dziećmi, organizacja, nauka, empatia, opanowanie itp.

Ludzie zbyt często skupiają się na poszukiwaniu jednego okazałego talentu, podczas gdy mogą mieć kilka mniejszych wymagających troski i uwagi. Moim zdaniem każda praca wymaga specyficznych zdolności i predyspozycji. Może nie każda z tych dziedzin to sztuki piękne, ale każda zdolność ćwiczona i używana, połączona ze szczerością i zapałem, może stać się sztuką!

 

„Z talentem trzeba się urodzić”?

Kimkolwiek jesteś: artystą, wynalazcą, matką, nauczycielką, cukiernikiem... masz szansę stworzyć niepowtarzalne, odkrywcze i cenne dzieła. Nie trzeba urodzić się z talentem. „Wielkiego talentu”, jak potocznie go rozumiemy, można w ogóle nie mieć, a jednak można być aktywnym twórcą.

Wystarczy przeciętny potencjał, uzdolnienie, pomysł, zaangażowanie, przemyślenie, o ile jesteśmy w stanie dodać doń dużo, dużo, dużo pracy. Nic wielkiego z talentu nie wyniknie, jeśli brak motywacji, pasji i samodyscypliny - te cechy są dla prawdziwego twórcy o wiele cenniejsze niż sam „talent”. W dodatku dają się rozwijać i wzmacniać. A z pewnością można trenować w sobie twórcze myślenie, można się go nauczyć, chociaż niekoniecznie w szkole...

W moim wypadku 10 lat edukacji w kierunku plastycznym dało mi oczywiście wiedzę i nauczyło mnie solidnego warsztatu, którego nic nie jest w stanie zastąpić, ale nie dało zdolności twórczego myślenia. To praktyczne chrześcijaństwo nauczyło mnie myśleć, poszukiwać, badać i tworzyć.

To życie z Bogiem zmuszało mnie do głębszych obserwacji, do zachowań nietypowych, elastycznych i odważnych. Musiałam rozwiązywać różnorodne problemy i choć wcale nie było to przyjemne, przynosiło (i przynosi) stopniowy efekt w postaci otwartości.

Ułatwiło mi to start zawodowy i rozwój w służbie, a teraz pomaga nie tylko w pracy, gdzie czasem muszę stworzyć kilka projektów dziennie, ale w kościele, w domu i w różnorodnej twórczości amatorskiej.

Ten proces uczenia się w bliskiej relacji z Bogiem nadal trwa i obfituje w niespodzianki i trudności. Ale to bardzo zrównoważony proces: mniej kompleksów, więcej odwagi; mniej przypadkowości, więcej celowości; mniej introwertyzmu, więcej otwartości.

 

„Moje zdolności zanikły”...

Potrzeba twórczości jest jedną z elementarnych potrzeb, typową dla dzieci i plemion pierwotnych. To potwierdza teorię, że jest to naturalny dar, czyli otrzymane w darze podobieństwo do Boga , by się rozwijać, uczyć, zachwycać.

Ciekawe, że potrzebę tę łatwo stłamsić i odrzucić, szczególnie przez porównywanie się z innymi, gdy wypadamy gorzej i gdy nam coś nie wychodzi. Rozstania z potrzebą tworzenia zaczynają się już w czasie dorastania. Decyzje młodzieży w tym wieku są bardziej samodzielne i wynikają z silnej potrzeby określenia się jako jednostki i jako części społeczeństwa.

Zachwiana samoocena, niestabilne emocje, brak odporności na krytykę, wybujałe kompleksy i nadmierne przeciążenia psychiczne to zapory tak potężne, że kto tej próby nie przetrwa, prawdopodobnie nigdy nie będzie twórcą. Jednocześnie przy odrobinie zachęty młodzież potrafi wykorzystać swój potencjał. Powstają wtedy niezwykle różnorodne dzieła, a pomysły i radość z tworzenia nie ustają.

Następny kryzys twórczości powstaje naturalnie, gdy człowiek zakłada rodzinę i podejmuje pracę. Okazuje się, że nie ma czasu i chęci, natchnienie znika a pomysły są mało oryginalne. Swoją energię skupia na „ważniejszych” sprawach. To prawda, że czasem trzeba swoje zainteresowania odłożyć na później. Ale zamiast tego można skoncentrować swoją uwagę na byciu twórczą żoną czy mężem, rodzicem czy pracownikiem. To obszary o ogromnych możliwościach rozwoju i satysfakcji. Nie dajmy się zniechęcić! Kiedyś przyjdzie czas powrotu do dawnych pasji, a może przeminą na korzyść innych talentów?

Z wiekiem stłamszona potrzeba twórczości nie tylko zamiera, ale nawet uwstecznia się powodując wrogość wobec wszystkiego co nowe i twórcze! Oczywiście nie jest tak zawsze i nie musi tak być. Duży wpływ ma temperament i doświadczenia życiowe. Dojrzewając zdobywamy wiedzę i rozsądek, nabywamy dystansu, ale to nie musi zabijać radości tworzenia. Zmieni się tylko charakter twórczości na bardziej przemyślany i dojrzalszy.

Zanikanie zdolności zdarza się tak często, że wygląda to na naturalny proces. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że poddając się temu człowiek godzi się na okradanie z czegoś bardzo cennego. Z ciekawości, odkrywania, uczenia się, nieschematycznego myślenia, poznawania i przeżywania świata i radości z tworzenia. Czy ta utrata zdolności i nawet samej potrzeby tworzenia jest wolą Boga? Jestem przekonana, że nie!

Ludzie nawracający się do Jezusa niezwykle często doświadczają powrotu do sposobu myślenia i zachowania dziecka. To, co nazywamy „pierwszą miłością” można porównać właśnie do dziecięcej otwartości, szczerości, chęci odkrywania i poszukiwania. Nawróceni często odkrywają w sobie potrzebę twórczą, ujawniają zdolności i talenty, których się nie spodziewali – nie wnikam, czy są to nowe dary od Boga, czy powrót do starych, które zgubiliśmy lub z których nas okradziono.

Nowe możliwości

Sztuka współcześnie nie dzieli się już na kraje i regiony. Nie jest tylko domeną salonów i znawców, widać ją niemal w każdym domu. Stała się bardziej indywidualna, różnorodna, ale i bardziej dostępna. Funkcję „salonu sztuki” pełni ogólnie dostępny internet. Za jego pomocą każdy może pokazać swoje dzieła, opublikować swe myśli i osiągnięcia, promować i sprzedawać. Artysta ma większe możliwości. Może mieć grono odbiorców bez wkraczania na salony, do galerii, na scenę, do radia czy telewizji. To bardzo pozytywne zjawisko, które sprzyja rozwojowi twórczości.

Ma jednak i wady. Internet pomieści wszystko – rzeczy wartościowe, sztukę najwyższych lotów, ale i „dzieła” o niskiej jakości i wartości. Jest tam tak dużo treści, że aby znaleźć coś wartościowego, trzeba długo szukać. W dodatku odbiorca jest niemal całkowicie anonimowy. Wybiera sobie to, co mu się podoba i szybko odrzuca to, co wydaje mu się nieistotne.

I zazwyczaj nie szuka kontaktu z autorem.

Ciekawym zjawiskiem są blogi, czyli internetowe pamiętniki. Stały się popularną formą twórczości, ponieważ wielu ludzi przechodziło w swoim życiu okres pisania pamiętników, wierszy i opowiadań. Obecnie internet może zmienić ich los. Blogi i czaty to wyjątkowa możliwość codziennego składania świadectwa o zmianach w życiu i o Chrystusie. Świetnie nadają się do prezentowania w sposób osobisty, jasny i przystępny chrześcijańskich poglądów i wartości oraz do upublicznienia swojej twórczości. Zajęcie to wymaga tylko czasu i determinacji.

 

W służbie Bogu

W życiu wykonujemy większość rzeczy niezwiązanych bezpośrednio z chrześcijaństwem i z kościołem. A jednak wszystko może być poddane Bogu i może przynosić Mu chwałę, np. przez solidne wykonywanie zawodu. Tym także możesz twórczo uwielbiać Boga i być świadectwem wiary w Chrystusa. „Wszystko cokolwiek czynicie z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi” (Kol. 3,23).

Prawdziwym skarbem dla kościoła są ludzie, którzy potrafią pilnować nauki Bożej i unikają grzechu, a jednocześnie tworzą, wyznaczają kierunki rozwoju kościoła, rozwiązują problemy. Jeśli jednak popatrzymy na dzieje i naukę apostolską, ta swoista równowaga powinna towarzyszyć wszystkim wierzącym. Równowaga polegająca na byciu zachowawczym (wstrzemięźliwość) wobec grzechu, a byciu twórczym (ciekawym, otwartym, elastycznym, pomysłowym i kreatywnym) w służbie, w badaniu Słowa, w dążeniu do osobistego rozwoju i budowania Ciała Chrystusowego.

Tylko takie połączenie sprawia, że zbierając doświadczenia wykorzystujemy je twórczo, chroniąc się jednocześnie przed własną słabością, rutyną i zniechęceniem. „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości” (II Tym 1,7).

 

Twórz!

Twórz, ciesz się, służ i rozwijaj! Kreatywność jest cechą przemienionego umysłu, jest rezultatem potrzeby tworzenia. Radość, która powinna temu towarzyszyć, ochroni cię przed rutyną. Pragnienie służenia swoim talentem będzie cię strzec przed pychą.

Rozwijanie talentów uchroni cię przed uwstecznianiem się i marazmem duchowym.


Zachęcamy również do lektury wywiadów z artystami - chrześcijanami:

Michał Maliszewski - muzyk

Dorota Piątkowska - plastyk

« wstecz   dalej »

Statystyki

Użytkownicy: 496
Nowości: 1359
Odsyłacze: 0
odwiedzających: 6526455

Kto jest online

Odwiedza nas 261 gości