|
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. I znowu, jak co roku, myślimy o przygotowaniach świątecznych, o zaopatrzeniu domu, o rodzinie, dzieciach, prezentach …I znowu nabożeństwa w kościołach, wedle przyjętego zwyczaju. Znowu znane - zdawałoby się - słowa Ewangelii, że „z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak...”. Znowu znane pieśni: „Wśród nocnej ciszy”, „Cicha noc”, „Lulaj-że Jezuniu”.
Wszystko jak zwykle co roku, wszystko znane. Tylko nowe prezenty, a z tym nowe napięcie – co wymyślić na tegoroczne podarki? Kiedyś powstała w moim sercu myśl: „Po co to wszystko, dla kogo i dla jakiej idei? Czy jest jakaś głębia tego wszystkiego? W tym co przeżywamy, co jest prawdą, a co jedynie ludzkimi domysłami?” Zacząłem poszukiwać. Oto rezultaty: Potrzeba łaski i wiary Czasem myślimy, że ludziom żyjącym w Palestynie za czasów Jezusa, było łatwiej zrozumieć, przyjąć i świętować narodzenie ich Mesjasza. Oczywiście, że nie! Myślę, że mieli również z tym wielkie kłopoty, jak my. Przez lata narosły różne mity i legendy. Ludzka natura, zmysłowość, wyobraźnia, własne oczekiwania, religijność i twórczość zarówno dziś, jak i wtedy nie była w stanie zrozumieć i przyjąć Prawdy Bożej. Czy wiesz, że za czasów Jezusa rodzice przeznaczali dzieci do małżeństwa? Zasadą było wydawać za mąż dziewczynki 13-sto lub 14-sto letnie. Maria była przeznaczona Józefowi. Czy wiesz, że Maria była prostą, wiejską, biedną, młodziutką dziewczynką? Możliwe, że miała nawet „słomę w butach.” Albo nawet nie miała butów. Bóg użył Marii i Józefa, ludzi prostych, bez majątku, bez wykształcenia, bez wpływów, w pogardzonym zakątku świata, w ogóle nie liczących się w świecie ludzi. I tak rozpoczyna się ta, wydawałoby się, beznadziejna historia. Aby zrozumieć to wydarzenie, potrzeba było działania łaski, łaski, i jeszcze raz łaski. Bożej łaski! „Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.” Ew. Łukasza 1:30 Rzeczywiście, trzeba było łaski u Boga, którą znalazła Maria. Bożej łaski potwierdzonej zapowiedziami w ponad 300 miejscach Pisma Świętego odnośnie Mesjasza. Swoją drogą, zobacz, taka młoda, a znała biblijne proroctwa! Usłyszała i potrafiła powiązać przesłanie Słowa ze swoim życiem. Rzeczywiście, musiała uwierzyć. Gdyby w jej czasach dowiedzieli się ludzie, że jest panienką w ciąży!? Ileż mogło być posądzeń, plotek i obmowy ze strony sąsiadów. Przecież wszyscy tam się dobrze znali. Było mało prawdopodobne, żeby ukryć taką sprawę. Wiemy dobrze, jak bardzo wścibscy i ciekawscy są niektórzy ludzie. Więcej, za czasów Jezusa panienki w ciąży mogły nawet zostać kamienowane - na śmierć. I kto by uwierzył w nadprzyrodzone poczęcie? Przecież dzieci nie biorą się z powietrza. Maria nikomu nic nie mówiła. Jako pierwszy Józef zetknął się z potęgą i prostotą drogi Bożej. Był wstrząśnięty. Nie rozumiał tego i nie mógł zrozumieć. Wiedział, że jego przyszła żona jest w ciąży. Straciła cześć. Bóg widział jego zbolałe serce. Posłał mu więc Słowo wyzwania, łaski i światła. „I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.” Ew. Mateusza 1:20 Rzeczywiście trzeba działającej łaski Bożej, aby uwierzyć w prostotę przesłania, przyjąć i żyć z nim. Trzeba łaski u Boga, aby w „szale” świątecznym mieć osobistą relacje z żywym Jezusem. Możliwe, że w Święta Jezus pozostanie maleńki, aż niezauważalny. A nasze przygotowania, zakupy, świecidełka, choineczka, prezenty, 12 potraw, sianko pod obrusem z „Lulaj-że Jezuniu", znowu będzie corocznym, wielkim przedstawieniem. Gdzie Chrystus spędza Święta? Czy ktoś zapyta: Gdzie jest jubilat? Kto z nas będzie go szukał? Kto z nas będzie szukał osobistej więźli z Nim? A może jak co roku, poświętujemy bez jubilata? Może niestety, znów będzie to święto brzucha i prezentów? A niektórzy, może całkiem blisko, spędzą Święta samotnie, zazdroszcząc nam nawet zwykłego bycia razem. Kto wie, może i nad naszymi świętami Chrystus zakrzyknie: „Obrzydłe Mi … święta …. Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.…Nienawidzę całą duszą waszych świąt …. stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić!” Ks. Izajasza 1:10-16. „Usuń ode mnie wrzask twoich pieśni!” Ks. Amosa 5:23 Pomyśl, narodziłeś się 25 lat temu. Na urodziny przychodzą do Ciebie przyjaciele i w drzwiach śpiewają „Lulaj-że Jasieńku …”. Jak byś się poczuł? Ja poczułbym się zażenowany. Powiedziałbym dobitnie: „Hej, przepraszam przyjaciele, jestem Jan i już nie lulam”. W kolejne twoje urodziny przyjaciele przychodzą i śpiewają „Oj Jasiczku, Jasiczku, maluśki, maluśki…” Jak byś zareagował? Oczywiście, można argumentować, że skoro Pan Jezus był maleńkim, bezbronnym dzieckiem, to można ową chwilę wspominać. Można dodać, że własnie w tym widać paradoks Bożej miłości: Stwórca przychodzi do stworzenia bezbronny... Ale czy aby nie dorabiamy ideologii do ckliwego sentymentalizmu? Jak wiele banalnego podejścia do Chrystusa Pana jest w Święta Narodzin „Jezuska”. Czy rozumiesz, pamiętasz, że nie jest On dziś dzidziusiem? Nie; choć to Święto Bożego Narodzenia, to dziś jest On Królem królów i Panem panów. Jemu należy się cześć, honor i wywyższenie! Święta i trudności Trudności przeżywali Maria i Józef. Wędrowali z Nazaretu do Betlejem, piechotą lub na osiołku, ok. 120 kilometrów. Pomyśl, podróż młodej, ciężarnej kobiety, tuż przed rozwiązaniem. Nie było lekko. Jej opiekun też nie miał lekko. Mogło nasunąć się im pytanie: dlaczego rodzice Mesjasza, Króla, muszą tak się męczyć? A potem przychodzą chwile najtrudniejsze, naturalne boleści młodziutkiej, niedoświadczonej Matki. Boleści te łączą się z poważnym problemem natury duchowej i bytowej - nie ma miejsca dla Niej i jej Syna!?!? Pytania, prośby, apele do ludzkich serc, czynione przez Józefa. Ludzie, odrobinę litości, współczucia, miłosierdzia dla Matki, dla Dzieciątka. Nie ma miejsca dla Jezusa w tłumie ludzi mających swoje trudności i niewygody, radości i cele życiowe. Każdy szuka swego dobra, nie Bożego. Nie ma miejsca? - zadaje pytanie Maria. Nie ma miejsca dla Mesjasza? - zadaje pytanie, być może Józef. Trudna próba wiary. Ale jakieś miejsce musi być, musi się znaleźć. I jakieś miejsce się znalazło. Właśnie w stajni. W grocie skalnej. Nie w normalnych, ludzkich warunkach. Dziś wielu ludzi prześciga się w robieniu przepięknych szopek, stajenek. To była zwykła, skalna grota, gdzie mieszkały zwierzęta. Byłeś kiedyś w oborze? Wiesz jakie są tam warunki i zapach? I tak rozwija się nasza historia betlejemskiej stajni. Matka "owinęła Go w pieluszki, i położyła go w żłobie". Mogłaby snuć kolejne pytania: w stajni rodziłby się prawdziwy Mesjasz?! W żłobie miałby mieć kolebkę Król królów i Pan panów?! Tak. Ale łaskawy Bóg posyła do stajni pokrzepienie przez ludzi, prostych, nieważnych, społecznie niezauważalnych. Przychodzą zwykli pastuszkowie do groty, do żłobu, opowiadając Marii, Józefowi o Bożym cudzie: zostali oświeceni światłością z Nieba. Czy to nie łaska Boża? Sam Anioł im oznajmił wszystko to, co tu teraz widzą. Przeżywali przedsmak nieba. Chóry anielskie śpiewały o Bożej chwale, o pokoju na ziemi wśród ludzi, w których Bóg ma upodobanie. Postanowili przyjść, zobaczyć i uczcić Tego, o którym słyszeli – Mesjasza! Niewątpliwie, wielkie to było pokrzepienie wiary Marii i Józefa. Wielkie, i tak potrzebne. Przypomnij własne trudności. Jak gorliwie wołałeś Bożej pomocy w trudnych chwilach swojego życia. Dziś wiele z nich jest przezwyciężonych. Doświadczyłeś objawów Bożego przeprowadzenia. Czy dziś twoja wiara nie chwieje się pod wpływem różnych okoliczności, obciążeń materialnych, psychicznych czy duchowych? Święta i poważne problemy „Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.” To Narodzenie wstrząsnęło królem Herodem i całym religijnym miastem. Przed tą samą decyzją Bóg postawił współczesnych Herodowi jak i nas, współczesnych ludzi. Trzeba oddać władzę Narodzonemu lub sprzeciwić się Bogu, żyjąc własnym życiem, kierując nim osobiście, pielęgnując martwą tradycję religijną. On, będąc Bogiem, stał się człowiekiem. Będąc Stwórcą, stał się stworzeniem. Dlatego w czasie Narodzin nasuwa się pytanie: czy Maria urodziła Boga? Bóg jest przecież wieczny. Maria była człowiekiem, stworzonym przez Niego. Urodziła jedynie cielesnego Jezusa. On jest wieczny i był przed Marią. Czy zatem, Maria była Bogurodzicą, czy rodzicielka Jezusa w ciele? Dlatego właśnie Pan Jezus nazwa siebie „Synem Człowieczym”, ponieważ wziął od niej ludzkie ciało. W tym ciele dokonał dla nas odkupienia i wielkiego, jedynego ratunku. Maria wypełniła misję Bożą. Była posłusznym narzędziem swego Boga - „I rzekła Maria: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.” Ew. Łukasza 1:38. Teraz kolej na ciebie. Czy jesteś otwarty poznawać Wolę Słowa Bożego i naśladować codziennie Jezusa? Ludzie już wtedy próbowali Marię uwielbiać. Mówili: „Błogosławione łono, które cię nosiło i piersi, które ssałeś. On (Jezus) zaś rzekł: błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go” Ew. Łukasza11:27-28. Pan Jezus zawsze nakierowywał ludzi na właściwą postawę wiary. Czy chcesz być błogosławionym? Zastosuj wyżej zapisane Słowa Jezusa. Maria nakierowywała ludzi na właściwą postawę wiary: „Rzekła matka jego do sług: Co wam powie (Jezus), czyńcie!” Ew. Jana 2:5 Czy słuchasz tego, co On mówi do ciebie? Co słyszałeś od Niego w ostatnim czasie? Wychowani w tradycjonalnym chrześcijaństwie przywykliśmy do wielu obrazów, wzruszających podań pokrytych religijną patyną, niewiele znaczącą w naszej rzeczywistości. Najbardziej cieszy się z tego wróg naszej duszy, szatan, przybierający postać anioła światłości. Tylko fantazja ludzka rysuje go z rogami, kopytami i ogonem. Musi mieć niezły ubaw z tych obrazków. Szatan podrabia prawdy Boże, czyniąc z chrześcijaństwa wzruszającą religię, bez relacji z Bogiem. Spoza tradycji, piękna rodzinnych wspomnień, nawet wzruszenia i łez, przy śpiewie pięknych kolęd w zaciemnionym pokoju, przy migocącym drzewku, wśród prezentów - Jubilata można nie dostrzec. Co kryją prezenty A co z prezentami? Piękna sprawa. Lubię otrzymywać prezenty. Dobrze jest obdarowywać najbliższych. Czy wiesz, że już dostałeś największy prezent świata? I gdyby nawet nikt Ciebie nie docenił i nic nie darował, masz Prezent z Nieba, zapakowany w betlejemskim żłobie. Tak, to Jezus i Jego darmowe Zbawienie. „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” List do Efezjan 2:8-9. Tak to jest z każdym prezentem, można go z wdzięcznością przyjąć lub odrzucić. Niektórzy mówią: sam poradzę sobie w życiu. Nie jestem głupi i mam zdrowe ręce. Dziś pewnie sobie radzisz bez Niego, a co będzie jutro….? A babcia kiedyś mówiła: „Bez Boga ani do proga”. Jak myślisz? Jaki prezent dasz dla Jubilatowi? Przecież to Jego urodziny. Czego On potrzebuje? Czego On nie ma? Co można Jemu jeszcze dać? Jest przecież Bogiem i Stworzycielem: „Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych, ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.” Dzieje Apostolskie 17:24-25 Jego Słowo stwierdza, że On niczego od nas nie potrzebuje. Nie potrzebuje naszych pieniędzy, sprzętów, dobrych uczynków, usług, nawet tych religijnych. Jedynie On jest samoistny, samowystarczalny, niezależny od nikogo i od niczego. On „daje wszystkim życie i tchnienie, i …. wszystko”. To raczej ja i ty, potrzebujemy od Niego w prezencie pomocy. Co dać Takiemu w urodzinowym darze??? Ja znalazłem. Zobaczyłem swoje życie, podobne do brudnej, śmierdzącej stajni. Przyniosłem Jubilatowi siebie, swoją lepszość, dumę religijną, pogardę do innych, wyniosłość, oraz inne wszystkie nieprawości, brudy i grzechy. Poprosiłem o przebaczenie. Poprosiłem, aby w moje przebaczone życie wszedł swoim Duchem i zamieszkał. Oddałem „kierownice” w jego ręce. Nasz wieszcz, Adam Mickiewicz powiedział: „Ty wierzysz, że Jezus narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada, jeśli się Jezus nie narodził w Tobie.” Jezus wypowiedział w sposób dobitny następujące słowa, skierowane do człowieka tradycyjnie religijnego: „Musicie się na nowo narodzić”, „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.” Ew. Jana 3:7 i 3 . Pan Jezus przyszedł, aby zbawić wszystkich ludzi. Jednak powiedział: „tego, kto do Mnie przyjdzie, nie wyrzucę precz”. On wszędzie wypowiada się jednoznacznie. Stwierdza, że ty musisz podjąć decyzję - decyzję przyjścia do Niego. Bez twego przyzwolenia i przyjścia do Niego, łaska Boża nie jest dla Ciebie. Wtedy wszystkie Święta pozostaną tylko przedstawieniem. Błogosławionych Świąt, łaską obdarzonych, pełnych głębokich przemyśleń Świątecznych, życzy: Duszpasterz Polskiego Kościoła Chrześcijańskiego w Mississauga Grzegorz Bezubik www.PolskaMisja.com |