|
Ram Prased Mainali, 37-letni przywódca Nepalskiej Armii Wyzwoleńczej został 5 września zatrzymany za podłożenie 23 maja bomby w kościele katolickim w Lalitpur niedaleko Katmandu, stolicy kraju.
Wybuch tego ładunku spowodował śmierć nastolatka, nowo poślubionej kobiety i ranił wielu innych. Jak podają źródła chrześcijańskie, będąc w więzieniu Mainali żałował swego postępku. Powiedział: „Spowodowałem tragedię w kościele, aby w ten sposób wesprzeć Nepal jako państwo hinduskie. Ale nie miałem racji. Wojna religijna niczego nie załatwi a jedynie szkodzi ludziom”. Mainali jest żonaty, ma dwie małe córeczki i dodaje, że chciałby, aby wszystkie religie żyły ze sobą w zgodzie. Będąc zapytany, w jaki sposób w jego życiu zaszła ta zmiana odpowiedział, że w więzieniu uczęszczał na spotkania chrześcijańskie. „Czytałem Biblię i poznawałem, co ona mówi. Zniszczyłem kościół a mimo to chrześcijanie codziennie się ze mną spotykali, natomiast hindusi odwrócili się ode mnie” – powiedział. Spośród 450 więźniów prawie 150 uczęszcza do kościoła, który znajduje się na terenie więzienia. Jeevan Rai Majhi, przełożony tego kościoła potwierdza, że Mainali regularnie odwiedza kościół, modli się i czyta Biblię. 30 listopada napisał on do chrześcijańskiego pisma w Nepalu list, w którym żałuje swego postępku. Według spisu z 2001 roku Nepal posiada prawie 50 mln mieszkańców, ponad 80 procent z nich to hinduiści, a chrześcijanie stanowią tylko pół procenta (compassdirect).
|