napis.png
     

Biuletyn - Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać nasz Biuletyn - informacje o nowościach, konkursach itp. w naszym serwisie - zamów subskrypcję naszego Biuletynu. (Subskrypcja jest bezpłatna.)








Strona główna arrow Słowo Prawdy arrow Tematycznie arrow Historia arrow Droga do Reformacji
Droga do Reformacji Drukuj E-mail
Autor: Dariusz Banicki   
Tuesday, 28 December 2004
Ale czym jest Kościół? Tomasz z Akwinu nazywa Kościół „zjednoczeniem ludzi wierzących”, Marsyliusz uściśla: jest to „dobrowolna wspólnota wierzących w Chrystusa”. A zatem nie twór społeczny na modłę innych organizacji, ale wspólnota duchowa, w której tylko wiara decyduje o przynależności

Okres Reformacji, dążącej do wprowadzenia reform w Kościele katolickim w zakresie doktryny, kultu, organizacji i obyczajów miał miejsce w Europie w wieku XVI. Jednak już znacznie wcześniej zauważano, jak bardzo Kościół odchodził od nauki wypływającej z Biblii. Demoralizacja w Kościele - i to zarówno na najwyższym szczeblu (papiestwo), jak i wśród najniższego duchowieństwa świeckiego i zakonnego - była zjawiskiem powszechnym i rzucającym się w oczy. Coraz częściej pojawiały się osoby, które występowały w imię uzdrowienia Kościoła, do nich należą m.in.: Piotr Waldo, Wilhelm Ockham, Marsyliusz z Padwy, John Wycliffe i Jan Hus. Mimo konstruktywnej dla Kościoła krytyki, papieże okresu od XII do XV wieku i ich otoczenie nie zdradzali bynajmniej ochoty do przeprowadzenia rzetelnych reform. Poniżej chciałbym pokrótce przedstawić poglądy i hasła głoszone pomiędzy XII a XV w., które stanowiły drogę do Reformacji.

Piotr Waldo [Pierre Valdes, Valdo] (ok. 1140 -1217)
Bogaty kupiec z Lyonu urodził się w połowie XII wieku. Niektóre autorytety sugerują, że imię Piotr (Peter) przydali mu jego zwolennicy, porównujący go z apostołem. Około 1170 roku przeżył kryzys duchowy, dochodząc do przekonania, że swoje powodzenie zdobył kosztem duszy. Według niektórych źródeł inspirację dla niego stanowiła opowieść o św. Aleksym i jego żonie, którzy uzgodnili, że odtąd będą żyć w celibacie i swój dobytek oddadzą ubogim.

Należał do najbogatszych kupców Lyonu. Po sprzedaniu całego swojego majątku i rozdaniu pieniędzy ubogim (zaopatrzywszy jednak najpierw swoją żonę i dzieci - red.), poświęcił się misji kaznodziejskiej. Jego zdaniem tylko „ubodzy duchem” mieli prawo głosić światu zbawienie w Chrystusie. Ani sakra biskupia, ani święcenia duchownych, ani uczone spekulacje teologiczne nie uprawniały według niego do wypełniania misji apostolskiej. Prawdziwym apostołem i nauczycielem ludu mógł być tylko ten, kto sam był ubogi i nie żerował na krzywdzie ludzkiej. Waldo znalazł wielu zwolenników. Chcąc naśladowcom swoim dać do ręki autoryzowane wskazówki Pisma Świętego, zatroszczył się o przełożenie Biblii na język prowansalski. Właściwie nie wiadomo, czy waldensi zostali potępieni na synodzie w Weronie (1184 r.), czy też później. Niejasne są także motywy, dla których ich stanowisko zostało odrzucone przez hierarchię kościelną. Angielski duchowny Wolter Map, któremu na III soborze laterańskim powierzono dochodzenie w sprawie waldensów, pisał:
„Nie mają oni stałego miejsca zamieszkania, wędrują boso, po dwóch, ubrani w wełniane suknie, sami nie mają nic, a wszystko to, co niezbędne, mają wspólne, jak apostołowie (...); jeśli ich przyjmiemy, czeka nas wygnanie”.

Mimo prześladowań, a może właśnie dzięki nim, ruch waldensów wzmocnił się i przybrał olbrzymie rozmiary. W XII i XIII w. liczba jego zwolenników przekroczyła sto tysięcy. Na podstawie materiałów zebranych przez kościelnych inkwizytorów można ustalić kilka charakterystycznych tez doktryny waldensów. Do najważniejszych należą:
- Biblia jest jedynym autorytetem wiary i serc;
- nabożeństwa winny być odprawiane w języku narodowym;
- ofiara mszalna nie ma żadnej wartości. Bóg jej nienawidzi;
- odpusty są czystym wymysłem, nie mają podstawy w Biblii;
- modlitwy w języku nieznanym i niezrozumiałym nie mają żadnej wartości;
- czczenie świętych jest bałwochwalstwem. Należy zdjąć ich obrazy z ołtarzy;
- msze za zmarłych są wstrętnym wymysłem.
Po śmierci Piotra Waldo ruch ubogich objął szerokie rzesze ludności.

Wilhelm Ockham (ok. 1285-1349)
Urodził się prawdopodobnie w Surrey w Anglii. Jako młody człowiek wstąpił do zakonu franciszkanów i pozostał w nim całe swoje życie. Już jako 20-letni bakałarz zasłynął na uniwersytecie oksfordzkim, na którym święciły triumf poglądy innych dwóch franciszkańskich uczonych: Rogera Bacona (ok. 1214-1294), prekursora empirycznej nauki nowożytnej i Jana Dunsa Szkota (ok. 1226-1308), twórcy teologicznego woluntaryzmu, który akcentował rolę woli Bożej i całkowicie od niej uzależnionej woli ludzkiej. Ockham nigdy nie ukończył uniwersytetu, gdyż został zmuszony do opuszczenia murów szkoły, gdy jego koledzy zadenuncjowali jego poglądy. Poddał krytyce niektóre kategorie filozofii Arystotelesa. Zaprzeczał zwłaszcza realnemu istnieniu „idei ogólnych”, na które powoływało się wielu teologów. Zdaniem Ockhama istnieją one tylko w ludzkim umyśle i w słowach. Przypisywanie im obiektywnej realności prowadzi do absurdu. A zatem realnie istnieją tylko jednostkowe rzeczy. Teologia powinna rozważać tajemnice Objawienia tak, aby z nich wyciągnąć konkretne wnioski do życia ludzkiego. Jej zadaniem bowiem nie jest tworzenie abstrakcyjnego systemu pojęć i tworów wyobraźni, które nie mają realnego istnienia poza ludzkim umysłem. Cokolwiek wiemy o Bogu, wiemy przez Boże Objawienie, a nie przez ludzki rozum. Ockham wystąpił również z ostrą krytyką teokratycznej doktryny papizmu. Zawezwany na dwór awinioński, aby się wytłumaczyć ze swych poglądów, został zamknięty w klasztorze franciszkańskim u podnóża pałacu papieskiego. Stąd po czterech latach odosobnienia udało mu się zbiec. Udał się pod opiekę Ludwika Bawarskiego, który w tym czasie prowadził ostry spór z papieżem. Jan XXII nie uznał bowiem jego elekcji i obłożył go klątwą w 1324 r. Trzy lata później Ludwik podjął wyprawę do Rzymu, gdzie odbyła się jego koronacja na cesarza (17 stycznia 1328 r.) „z woli ludu”, a nie woli papieża. Następnie ogłosił detronizację Jana XXII i na jego miejsce powołał franciszkanina Piotra Rainallucciego, który przyjął imię Mikołaja V (przez Kościół nie uznany jako prawowity red.).

W takich okolicznościach Ockham kontynuował swą działalność teologiczną i polemiczną. W ostatnim swym dziele: „O władzy cesarzy i papieży” posługiwał się bogatą argumentacją teologiczną i prawniczą za rozdziałem władzy świeckiej i duchownej. Według niego papież nie może sprawować władzy świeckiej, albowiem nawet Chrystus jej nie sprawował. Przyznanie papieżowi władzy oznaczałoby naruszenie wolności ewangelicznej i wprowadzenie do Kościoła rządów tyrańskich.

Kilkakrotnie potępiane przez papieży awiniońskich tezy Ockhama cieszyły się olbrzymią popularnością. Ockhamizm opanował wkrótce uniwersytety niemieckie, a także nowo powstałe uczelnie w Pradze i Krakowie.

Marsyliusz z Padwy (ok. 1275-1343)
Na tle wspomnianego zatargu cesarza Ludwika IV z papiestwem rozgorzała polemika między obrońcami papizmu a legistami głoszącymi tezę o suwerenności władzy świeckiej. Na wszystkich uniwersytetach i dworach królewskich pojawiały się traktaty, rozprawy i drobniejsze pisma, w których roztrząsano podstawowe zagadnienia teorii państwa i prawa oraz jej zastosowanie do rzeczywistości kościelnej. Spośród tej niezwykle płodnej twórczości prawników, filozofów i teologów wyróżnić należy traktat Marsyliusza z Padwy zatytułowany „Obrońca Pokoju”. Autor był lekarzem, filozofem i prawnikiem, studiował na uniwersytetach włoskich i w Paryżu. Był profesorem, a później rektorem paryskiej Sorbony. Gdy jego dzieło zostało przez Kościół potępione, schronił się, jak wielu innych, na dworze bawarskim w Monachium, gdzie spędził ostatnie lata swego życia.

Pokój, w którego obronie przemawia Marsyliusz, wymaga właściwego ułożenia stosunków między władzą świecką a kościelną. To z kolei zmusza do wnikliwego rozpatrzenia istoty samej władzy, jej źródeł oraz zrozumienia natury społeczności kościelnej. Teorię państwa autor oparł na zasadzie suwerenności ludu. Państwo jest bowiem „społecznością doskonałą”, a jej najwyższym przedstawicielem, wybranym za zgodą ludu - cesarz. Terminologia, jaką posługuje się Marsyliusz, nawiązuje do tradycji tomistycznej. Nie kto inny bowiem, jak Tomasz z Akwinu szeroko omówił koncepcję „społeczności doskonałej”, czerpiąc zresztą swe pomysły z dzieł Arystotelesa i na niej oparł teorię państwa.

Ale czym jest Kościół? Tomasz z Akwinu nazywa Kościół „zjednoczeniem ludzi wierzących”, Marsyliusz uściśla: jest to „dobrowolna wspólnota wierzących w Chrystusa”. A zatem nie twór społeczny na modłę innych organizacji, ale wspólnota duchowa, w której tylko wiara decyduje o przynależności.

John Wycliffe (1320-1384)
W XIV w. autorytet Kościoła bardzo podupadł. Po „niewoli babilońskiej” papieży w Awinionie (1309-1378) nastąpiła „wielka schizma”, kiedy to przez 40 lat Kościołem rządzili rywalizujący papieże: jeden w Rzymie, a drugi w Awinionie. Gdy pomiędzy papiestwem a parlamentem angielskim rozgorzał spór dotyczący papieskiej daniny, po stronie parlamentu opowiedział się John Wycliffe, „kleryk od spraw królewskich”. Urodził się około 1320 r. w zamożnej rodzinie w Hipswill, w hrabstwie Yorkshire. Ukończył studia w Oksfordzie, przyjął kapłaństwo i został obdarowany dochodami pochodzącymi z kilku parafii. Był płodnym pisarzem, zajmował się optyką i logiką, filozofią i historią. Przede wszystkim jednak był żarliwym reformatorem Kościoła. Nazwano go „gwiazdą poranną Reformacji”. Wierzył, że najlepszym sposobem zwyciężenia Rzymu będzie dopuszczenie ludzi do Biblii, dlatego też postanowił zająć się jej tłumaczeniem. Większość Starego Testamentu została przetłumaczona przez Nicholasa Hereforda. Ponieważ druk nie był jeszcze znany, kopie przetłumaczonych Biblii sporządzane były ręcznie i były bardzo kosztowne. Ludzie tak bardzo pragnęli czytać Biblię, że byli gotowi oddać cały ładunek siana za możliwość używania Nowego Testamentu przez jeden dzień. Wycliffe rozsyłał ubogich kaznodziejów (zwanych „lollardami”) po obszarze całej Anglii, aby głosili jego naukę i czytali Pismo Święte wszystkim tym, którzy chcieli słuchać.

W sprawach reformy fiskalnej negował jakiekolwiek prawo Kościoła do własności ziemskiej. Powtarzał za Wilhelmem Ockhamem, że kapłaństwo „nie jest panowaniem, lecz posługą”. Powróciwszy do Oksfordu Wycliffe obszernie wyłożył swe poglądy na zagadnienie własności prywatnej. Bóg - głosił - jest władcą wszystkich dóbr materialnych. Człowiek otrzymuje je tylko w użytkowanie. Kto grzeszy, ten traci prawo do użytkowania dóbr ziemskich. Rozwiązłe życie papieży i innych członków hierarchii świadczą o tym, że są w stanie grzechu, nie mogą zatem rościć sobie żadnych praw do majątków i pieniędzy.

Radykalne poglądy Wycliffe’a nabierały coraz większego rozgłosu. Tym bardziej, że zaczął bez ogródek podważać samą zasadę kapłaństwa. Twierdził, że wobec Boga człowiek jest wolny i odpowiada w sumieniu tylko przed Nim. Pośrednictwo jest więc zbędne. Wyckliffe pojmował Kościół jako zespół ludzi wierzących w Boga, a nie jako organizację klerykalną. Stanowisko to było zbieżne z tezami Ockhama i Marsyliusza z Padwy. Ostatecznie jego krytyczne uwagi objęły również zagadnienia dogmatyczne: papiestwo nie ma żadnego uzasadnienia nawet w tradycji; porządek Chrystusa zna tylko prezbiterów i diakonów, nie zna natomiast żadnej hierarchii; odrzuca naukę katolicką o sakramentach, szczególnie zaś dogmat o transsubstancjacji. Nie mniej gwałtownie Wycliffe zaatakował zakony żebracze, które - jego zdaniem - były tylko karykaturą ubóstwa zalecanego przez Jezusa i uchylały się od pracy.

Nad Wicliffem zbierała się burza. Papież Grzegorz XI potępił jego twierdzenia i wydał polecenie, by go uwięzić. Ale zarówno król, jak i szlachta poparli Wycliffe’a i wzięli go w obronę przed inkwizycją. Z powodu jednak ataków na dogmat o transsubstancjacji, jak i wskutek wybuchu powstania chłopskiego w roku 1381, które przypisywano Wycliffowi i lollardom, wielu zwolenników go opuściło. Ruchy socjalne, zwane później buntem chłopskim, wybuchły wskutek przeciążenia chłopów podatkami na wojnę z Francją (wojna stuletnia 1337-1453) i pańszczyznami. Chłopi zajęli Londyn, zamordowali prymasa i kanclerza i wymusili na królu przyrzeczenie zniesienia poddaństwa. Parlament zarządził poskromienie buntowników, ale stracił poparcie szlachty. Wtedy kler powtórnie wystąpił przeciw Wycliffowi. Na synodzie w Londynie potępiono jego 24 tezy, nie wymieniając jednak jego nazwiska. Pozwolono mu jednak przejść na emeryturę na probostwie Lutterworth, gdzie zmarł w 1384 r. Jednak 12 lat później jego kości ekshumowano, spalono, a popiół z nich wrzucono do Tamizy.

Nauka Wycliffe’a, ograniczana przez inkwizycję w Anglii, znalazła jednak zwolenników gdzie indziej. Już od pierwszych lat XV w. coraz szersze kręgi społeczeństwa czeskiego zaczęły się interesować jego nauką. Przynieśli ją z Oksfordu czescy studenci. Łaskawe przyjęcie przez Czechów nauka Wicliffe’a zawdzięcza pewnym szczególnym okolicznościom zaistniałym wskutek schizmy w Kościele.

Jan Hus (1369-1415)
Na czele Czechów stanął Jan Hus. Urodził się w Hesińcu w południowych Czechach, w roku 1400 wyświęcony na kapłana, od roku 1402 kaznodzieja przy kaplicy betlejemskiej w Pradze. Już w latach 90-tych XIV stulecia został wykładowcą na Uniwersytecie Praskim i propagatorem tez Wycliffe’a, przystosowując je do społeczno-politycznych warunków, w jakich znajdowało się czeskie społeczeństwo. Obok haseł politycznych i narodowych („Czechy dla Czechów”) głosił konieczność reformy i oskarżał duchowieństwo o rozkład moralny. Odwoływał się do Biblii i żądał jej przetłumaczenia na język czeski. Zalecał, by w czasie nabożeństwa rozdawano wiernym, obok chleba, wino. Występował przeciwko hierarchii katolickiej. Z powodu swej działalności Hus był ostro atakowany przez kler niemiecki, który miał w Czechach duże wpływy, a następnie przez całą wyższą hierarchię kościelną. Obłożony klątwą, odwołał się do króla Zygmunta Luksemburskiego (1410-1437). Król nakłonił reformatora do tego, by stanął przed soborem w Konstancji, aby tam doprowadzić do załagodzenia sporu, obiecując mu nawet wydanie glejtu bezpieczeństwa na drogę.

Sobór ten miał na celu usunięcie schizmy, zlikwidowanie niepokojów na tle nauki Wycliffe’a i przeprowadzenie całkowitej reformy Kościoła. Rozpoczął swe obrady 5 listopada 1414 r. Przypominał bardziej wielką manifestację polityczną aniżeli zgromadzenie kościelne. Zjechało 3 patriarchów, 29 arcybiskupów, 150 biskupów i drugie tyle opatów i prałatów; w debatach brało udział 300 doktorów teologii i prawa. Hierarchowie kościelni zjechali ze swą świtą. Wokół miasta obozowało ponad 100 tysięcy ludzi, kupców, rycerzy, wagabundów ciekawych tego niezwykłego zgromadzenia i szukających łatwego zarobku. Władze miejskie żaliły się, że 30 tysięcy koni należących do przybyszów wyjadło całe siano zebrane w okolicy. Kronikarze wspominają jeszcze o żonglerach, rybałtach i 1700 muzykantach sprowadzonych dla uprzyjemnienia pobytu biskupom. Jan Hus pisał: „Gdybyście widzieli ten sobór, który się nazywa najświętszym i niezłomnym, nabralibyście wstrętu. Trzydzieści lat będzie trzeba, aby oczyścić Konstancję z grzechów, które tu się zagnieździły”. Wieczorami urządzano wspaniałe festyny i tańce, roiło się od zeświecczonych duchownych, na pół rycerzy, na pół kleryków. Nie zabrakło również prostytutek, które zarejestrowano oficjalnie w liczbie 700 (musiały nosić specjalną oznakę).

Hus przybył do Konstancji 3 listopada 1414 roku, w towarzystwie czeskich rycerzy, którzy mieli go bronić, jednak klątwa została z niego zdjęta i mógł się swobodnie poruszać. Czeska hierarchia kościelna przysłała trzy tysiące florenów, aby „Hus został wreszcie spalony”. 28 listopada Hus został przesłuchany. Przyjechał do Konstancji sądząc, że przekona ojców soboru. Nie chciał niczego odwoływać, choć przesłuchujący go żądali odwołania nieistotnych nawet wypowiedzi. Został więc pojmany i 6 grudnia uwięziony w klasztorze dominikanów. Mimo protestów cesarza, który z orszakiem przybył do Konstancji dopiero w Wigilię Bożego Narodzenia, Hus pozostał w więzieniu. Jeszcze przed śmiercią Husa, w marcu 1415 r., do zgromadzonych dotarła wieść o ucieczce z Konstancji papieża Jana XXIII. Z trzech rywali, którzy pretendowali do tronu papieskiego, Jan był najkrnąbrniejszy. Za młodu pirat morski, później arcybiskup boloński, otrzymał w Pizie tiarę dzięki przekupstwu i poparciu Zygmunta Luksemburskiego. Teraz jednak obawiał się, że będzie musiał zrezygnować z władzy, tym bardziej że ujawniono jego niezbyt chwalebną przeszłość oraz symonię. Korzystając z wielkiego festynu urządzonego w mieście w czasie postu (specjalnym zarządzeniem ogłoszono dyspensę z tradycyjnego w tym okresie obowiązku praktyk ascetycznych), umknął potajemnie na lichej szkapinie. Wkrótce jednak ujęto go i osadzono w więzieniu koło Konstancji. Ojcowie soboru przystąpili do złożenia z urzędu dwu pretendentów, Jana XXIII i Benedykta XIII, oraz przyjęcia rezygnacji trzeciego, Grzegorza XII, i po długich deliberacjach dokonali wyboru kardynała Oddone Colonny, choć nie miał on w tym czasie wyższych święceń. Nowy papież przyjął imię Marcin V.

Dopiero po załatwieniu sprawy schizmy otwarto proces Husa, któremu przewodniczył kanclerz uniwersytetu paryskiego Garson oraz kardynałowie d’Ailli, Fillastre i Zarabella, Francuzi i zwolennicy koncyliaryzmu. Mimo ich niewątpliwie wysokich kwalifikacji duchowych i moralnych nie potrafili się zdobyć na obiektywizm, Hus zaś był nieustępliwy. Odmawiał odwołania wypowiedzianych poglądów. 6 lipca 1415 r. w katedrze w Konstancji ogłoszono wyrok na Husa, uznanego za heretyka, i tego samego dnia został spalony na stosie. Popioły i kości rzucono do Renu, aby Czesi nie przechowywali ich jako relikwii.

Działalność Lutra, Kalwina i innych przedstawicieli Reformacji w Europie nie była precedensem. Hasła reformy Kościoła były podnoszone już wcześniej. Nie zważając na trudności i prześladowania starano się przedstawić ludziom autorytatywne wskazówki Pisma Świętego, między innymi poprzez tłumaczenie Biblii na języki narodowe. Wszystkie te działania na pewno stanowiły swego rodzaju drogę do Reformacji. 

Przegrani?
Na koniec pozostaje zadać pytanie: dlaczego im – „prekursorom Reformacji” – się nie powiodło? Odpowiedź na to pytanie jest złożona.

Po pierwsze: należy spojrzeć na całość średniowiecza i wszechwładzę Kościoła. Poglądy na temat reformy Kościoła bezpośrednio uderzały w interesy wysokiego duchowieństwa (w tym przede wszystkim papieża). Często te śmiałe poglądy przyczyniały się do wybuchu zbrojnych konfliktów wszczynanych przez wyzyskiwane grupy społeczeństwa, a odpowiedzialnością za to łatwo można było obarczyć pierwszych reformatorów.

Po drugie: tak śmiałe poglądy musiały trafiać na podatny grunt, a taki nastąpił dopiero w okresie renesansu. Przyczynił się do tego nowy prąd umysłowy, obecnie nazywany humanizmem, który kładł nacisk na potęgę ludzkiego rozumu i jego możliwości poznawcze. Dopiero uświadomienie sobie przez ludzi prawa do swobodnej i krytycznej oceny oficjalnych nauk Kościoła i odkrycie potrzeby pisania w języku narodowym dało możliwość rozszerzania się reformacyjnym poglądom.

Po trzecie: gwarancja sukcesu występuje wtedy, gdy ruch staje się masowy.

Należy jednak podkreślić, że w przypadku Waldo, Okhama, Marsyliusza, a zwłaszcza Wicliffe’a i Husa nie można mówić o porażce. Jak na tamte czasy zyskali wielu zwolenników, co pozwoliło przetrwać ich poglądom. Gdy sto lat po Janie Husie ze swymi „95 tezami” wystąpił Marcin Luter, trafił on już na przygotowany grunt, który pozwolił na szybkie rozpowszechnienie się jego nauk po całej XVI-wiecznej Europie.

Prenumerata miesięcznika Słowo Prawdy

Materiał wersji online Słowa Prawdy jest TYLKO CZĘŚCIĄ materiału opublikowanego w wydaniu tradycyjnym miesięcznika. ZAMÓW SŁOWO PRAWDY W WERSJI ELEKTRONICZNEJ BĄDŹ DRUKOWANEJ!

Prenumerata:
Jeśli jesteś zainteresowany całą zawartością zachęcamy do wykupienia prenumeraty (koszt prenumeraty 12 miesięcznej wynosi 71,50zł (11 numerów) w wersji drukowanej lub 30 zł w wersji elektronicznej). Uwaga cena wyższa przy prenumeracie pojedynczego numeru, szczegóły na: http://dlajezusa.pl/dj/content/view/1376/206/

JAK ZAMAWIAĆ? Procedura krok po kroku...


1. Wpłać określoną kwotę na konto:
Słowo Prawdy, ul. Waliców 25, 00-865 Warszawa
ING Bank Śląski 20 1050 1054 1000 0023 1749 6905

Przygotowaliśmy formularz i blankiet do wydruku do wpłaty na Poczcie lub w banku:

Wypełnij i wydrukuj TUTAJ

2. Skontaktuj się z nami:
  • Przy zamówieniu wersji elektronicznej (w pliku PDF) prosimy o kontakt e-mailowy na adres: slowo.prawdy@baptysci.pl . Otrzymasz osobisty kod dostępu do pliku z Słowem Prawdy.
  • Przy zamówieniu wersji drukowanej zamówienie można przesłać na adres mailowy: slowo.prawdy@baptysci.pl lub skorzystać z formularza i blankietu do wydruku do wpłaty na poczcie lub w banku.

Miesięcznik Słowo Prawdy  |  Organ prasowy Kościoła Chrześcijan Baptystów W RP
Ukazuje się od 1925 r. Rocznik LXXXIV: 2009 r. Nr 1/2 (styczeń/luty) ISSN

Kolegium redakcyjne  |  Gustaw Cieślar, Mateusz Wichary (Redaktor Naczelny), Konstanty Wiazowski, Danuta Marcyniak, Aneta Krzywicka, Paweł Krzywicki
Adres redakcji i administracji: ul. Waliców 25, 00-865 Warszawa, tel./fax: +22 6242783

e-mail: slowo.prawdy@baptysci.pl
Redakcja i Administracja: Słowo Prawdy, ul. Waliców 25, 00-865 Warszawa

Konto bankowe
ING Bank Śląski 20 1050 1054 1000 0023 1749 6905

Statystyki

Użytkownicy: 571
Nowości: 1442
Odsyłacze: 0
odwiedzających: 7336638

Kto jest online

Odwiedza nas 329 gości