|
Strona 1 z 3 Kościół określamy jako społeczność, w której wyraża się miłującą troskę o innych. Człowiek wierzący powinien być członkiem takiej społeczności. Członkowie ciała Chrystusowego są ściśle ze sobą związani. Są sobie tak bliscy, że wspólnie odczuwają zranienia, smutki i radości doświadczane przez każdego z
nich.
Zajmiemy się tutaj sprawą relacji między indywidualnymi członkami zboru. Biblijną koncepcją służącą do opisania istoty tej relacji jest nauka o kapłaństwie wszystkich wierzących. Powiada ona przede wszystkim, iż wszyscy chrześcijanie mają równe prawo bezpośredniego dostępu do Boga. Ta prawda zdaje się być oczywista. Któż by się z nią sprzeczał? Mimo to doprawdy niewiele doktryn chrześcijańskich zostało tak źle zrozumianych, źle zaprezentowanych i źle wcielonych w życie, jak nauka o powszechnym kapłaństwie.
W zborze każdy członek musi wziąć na siebie odpowiedzialność za duchowe życie innych członków. W ramach wspólnoty odkupionych nikt nie powinien samotnie walczyć w bitwach swojego życia. Trueblood określił tę zasadę mianem naszej „nieograniczonej odpowiedzialności”. Pan Jezus ujął ją w słowach: miłuj bliźniego swego jak siebie samego (Mt 19:19), apostoł Paweł zaś w wezwaniu: jedni drugich brzemiona noście (Ga 6:2). Reformacja utożsamiła ją z pojęciem kapłaństwa wszystkich chrześcijan, stąd od czasów Reformacji baptyści byli czołowymi głosicielami zasady powszechnego kapłaństwa.
Koncepcja kapłaństwa wszystkich wierzących nie oznacza, że każdy chrześcijanin jest wystarczającym kapłanem dla samego siebie, tak że Kościół nie jest niezbędny. Oznacza ona raczej to, że każdy chrześcijanin jest kapłanem dla innych, z czego wynika, że wspólnota chrześcijańska jest czymś koniecznym.
Nauka o kapłaństwie wszystkich chrześcijan jest doktryną posiadającą dwa wymiary. Pierwszy wymiar dotyczy prawa człowieka wierzącego do bezpośredniego przystępu do Boga bez udziału jakiegokolwiek pośrednika: czy to w postaci człowieka, czy instytucji. Podkreśla ona fakt, iż każdy bez wyjątku chrześcijanin – jako kapłan stojący przed samym Bogiem - jest zdolny do bezpośrednich odniesień do Boga. Drugi wymiar doktryny o kapłaństwie wszystkich chrześcijan uczy, że każdy chrześcijanin jest kapłanem albo sługą - i co za tym idzie - ma posługę do wykonania. O ile pierwszego wymiaru zwykle się w naszych kręgach nie kwestionuje, to drugiego nie zdołaliśmy dotąd w pełni zrozumieć i zastosować w praktyce. Nie zawsze bowiem w zadawalający sposób podkreślaliśmy, że każdy wierzący ma duchową odpowiedzialność, by praktykować swoje kapłaństwo na rzecz każdego innego chrześcijanina. Trueblood następująco opisał nasze niepowodzenie w tym zakresie:
„Większość protestantów tylko pozornie stosuje się do reformacyjnej nauki o kapłaństwie każdego chrześcijanina, ale nawet i w tej formie nie rozumieją oni przez nią tego, że każdy chrześcijanin jest duszpasterzem. Wszystko, co zwykle wynosili z tej dobrze znanej nauki to przekonanie, iż nikt nie musi wyznawać swych grzechów kapłanowi, gdyż każdy może wyznawać je bezpośrednio Bogu. Teza, że doktryna ta znosi rozróżnienie między laikami a duchownymi rzadko traktowana jest poważnie, a dla wielu osób brzmi szokująco. Nie trzeba jednak wielkich studiów nad Nowym Testamentem, by przekonać się, że pierwsi chrześcijanie rzeczywiście realizowali tę rewolucyjną zasadę” (Elton Trueblood, Your Other Vocation, New York 1952, s. 30). Kościół ma powołanie do wielkich rzeczy. żaden kler nie jest w stanie wykonać zadania, do którego jest powołany Kościół. Lecz Kościół otrzymał jednocześnie wielkie narzędzie: ideę „kapłana na każdym kroku”. Co zatem by było, gdyby tysiące chrześcijan-laików zaczęło rozumieć życie chrześcijańskie jako służbę na rzecz innych? Nasze zbory muszą dojść zatem do zrozumienia, jaki jest Boży zamysł względem laikatu.
Wszyscy chrześcijanie, którzy biorą naukę o kapłaństwie wszystkich chrześcijan poważnie i wierzą, że należy ją stosować, wnikliwie szukać będą jej znaczenia w tekstach biblijnych.
|