|
Należy wyraźnie podkreślić, iż mamy tu do czynienia ze ściśle Bożym objawieniem, a nie dokonanym przez człowieka odkryciem. To sam Bóg daje się poznać - to nie człowiek odkrywa Boga w przyrodzie czy w historii
Tekstem źródłowym teologii Nowego Testamentu jest Nowy Testament[1]. Oczywiście nie sposób badać Nowego Testamentu w oderwaniu od Starego Testamentu. Wywód niniejszy będzie poświęcony istocie i celowi Biblii, ze szczególnym odniesieniem do Nowego Testamentu.
Terminologia
Biblia. Słowo „Biblia” pochodzi od nazwy „Byblos”, miasta w Fenicji, znanego również pod nazwą Gebal. Dało ono nazwę roślinie papirusowej. Byblos to grecki odpowiednik egipskiego zapożyczonego słowa „papyrus”. Zdrobniałą formą greckiego Byblos jest słowo biblion. Ludzie posługujący się łaciną użyli formy liczby mnogiej, biblia, jako liczby pojedynczej i w tej postaci znalazł się ten termin w naszym użyciu. Słowo „Biblia” jest w istocie pluralną formą zdrobnienia słowa „Byblos”, a więc – jak już zauważyliśmy – greckim odpowiednikiem egipskiego pojęcia „papyrus”. Co za tym idzie, ściśle rzecz biorąc, pojęcie „Biblia” oznacza małe książeczki papirusowe[2]. Dla nas jednak pod tym terminem kryje się zbiór pism żydowskich i chrześcijańskich uznanych powszechnie przez chrześcijan jako ich Pismo Święte.
Kanon. Etymologicznie termin „kanon” znaczy tyle co trzcina, podobnie jak w przypadku hebrajskiego qaneh lub greckiego kanon. W najwcześniejszym chrześcijańskim rozumieniu pojęcie „kanon” odnosiło się do listy ksiąg zaaprobowanych do publicznego czytania. Księgi te odróżniano od ksiąg nie znajdujących się na liście, zwanych „apokryficznymi”, przeznaczonych wyłącznie do prywatnej lektury. Przykładowo, Atanazy w swym Liście wielkanocnym z roku 367 n.e. użył terminu „kanon” właśnie w sensie listy, wykazu. Pisze tam o księgach, które uległy „kanonizacji”, jako tekstach przeznaczonych do publicznego czytania oraz o księgach apokryficznych, jako przeznaczonych do prywatnego czytania. Jego lista jest najstarszym wykazem pokrywającym się z listą 27 ksiąg naszego Nowego Testamentu. W kontekście łacińskim począwszy od IV wieku kanon zaczął oznaczać zamkniętą i autorytatywną listę posiadającą rangę reguły lub normy[3]. Testament. Terminy „testament” czy „przymierze” nie oddają adekwatnie sensu greckiego pojęcia diatheke. Mówi ono bowiem o przymierzu między Bogiem i człowiekiem, lecz przymierze to jest jednostronne. Nie jest to uzgodnienie wypracowane między Bogiem a człowiekiem. Albowiem to tylko sam Bóg przesądza jego istotę, podstawy, wymogi i rozwiązania w nim zawarte. Nie jest ono dla człowieka przymusowe, gdyż człowiek zachowuje swobodę wejścia w przymierze bądź nie. Lecz przymierze jest ściśle Bożym przymierzem oferowanym człowiekowi. W istocie stanowi ono „wolę” lub „testament” Boga względem człowieka[4]. Termin „Nowy Testament” jest użyteczny i niewielki pożytek dałoby zastąpienie go, jak to się często sugeruje, nazwą „Nowe Przymierze”. Tytuł „Nowy Testament” wiąże się z „wolą” Boga lub jednostronnym przymierzem danym przez Boga człowiekowi w Jezusie Chrystusie, a nie z umową, kontraktem czy porozumieniem.
Stary Testament
Kanon. Nowy Testament wspomina o trójpodziale hebrajskiego Pisma Świętego: Prawa, Proroków i Pism. Łk 24:44 mówi o Prawie Mojżeszowym (Pentateuch), Prorokach (księgi historyczne dodane do zestawu ksiąg zwanych obecnie „prorockimi”) i Psalmach (pisma biorące swą nazwę od ich naczelnej księgi). Łk 11:51 i Mt 23:35 odzwierciedlają układ Starego Testamentu zaczynającego się od Księgi Genesis (krew Abla - 1 M 4:8.10) i kończącego się Drugą Księgą Kronik 24:20-22. Nie miejsce tutaj na wywód poświęcony formowaniu się kanonu Starego Testamentu, ale najprawdopodobniej proces „kanonizacji” dokonał się właśnie w takim porządku: Prawo jeszcze przed Wygnaniem, Prorocy w okresie syryjskich prześladowań Żydów i Pisma krótko po roku 70 n.e. Powyższe stwierdzenia nie sugerują aż tak późnej daty powstania tych pism. Chodzi raczej o wskazanie, iż w tych właśnie momentach ukończono formalne katalogi czy listy tych ksiąg. Upadek Jerozolimy w 70 roku po Chrystusie i pojawienie się tekstów chrześcijańskich uznanych za „Pismo” przez chrześcijan skłoniło prawdopodobnie Żydów do zamknięcia „kanonu” pism żydowskich[5]. W ten sposób zestawili oni swe własne uznane Pisma i zarazem wykluczyli zarówno teksty chrześcijańskie, jak i niektóre pisma żydowskie znane odtąd jako „apokryficzne”. W kanonie tym trzydzieści dziewięć ksiąg naszego Starego Testamentu zgrupowanych zostało jako dwadzieścia dwie księgi, co miało swoje odniesienie do 22 liter alfabetu hebrajskiego. Taki kanon Pism żydowskich potwierdzili Filon, Józef Flawiusz, Nowy Testament (Łk 11:51, 24:44) i Talmud.
Natchnienie. Autorzy Nowego Testamentu zakładali natchnienie Starego Testamentu. 2 Tm 3:16 jest prawdopodobnie najbliższy formalnemu stwierdzeniu natchnienia. Ze względu na nieobecność w greckim tekście formy czasownikowej, passus ten można przełożyć następująco: Wszelkie Pismo przez Boga jest natchnione względnie: Każde natchnione przez Boga Pismo jest także pożyteczne do nauki. W każdym z tych przekładów potwierdza się fakt natchnienia.
Autor nie skupiał się na zagadnieniu istoty czy sposobu natchnienia. Przedmiotem jego zainteresowań, poza potwierdzeniem faktu natchnienia, jest podkreślenie przeznaczenia natchnionych przez Boga Pism. Przeznaczeniem tym jest nauczanie, napominanie, korygowanie i kształtowanie w sprawiedliwości. Autor nie argumentuje na rzecz faktu natchnienia i dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że pozostaje on w tak wyraźnej zgodności z całym biblijnym naciskiem na Bożą inicjatywę w samoobjawieniu się i w dziele odkupienia, że nie trzeba odrębnej argumentacji. Koncentruje się raczej na zamyśle towarzyszącym powstawaniu Pisma. Nie jest ono celem samym w sobie. Jego cel jest osiągnięty tylko wtedy, gdy Pismo skonfrontuje człowieka z osądem i poprawczym działaniem Boga, prowadzącymi do sprawiedliwości.
Podobnie jednoznaczny w założeniu natchnienia jest tekst z 2 P 1:21: Albowiem proroctwo nigdy nie przychodziło z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym. Autor tych słów skupia się na sprawie interpretacji Pisma (wers 20). Formułując swą myśl uznaje on natchnienie za kluczowe zarówno dla proroctwa (czy Pisma), jak i dla interpretacji. Także i tutaj można powiedzieć, że podejście to wynika z przyjętej w całej Biblii perspektywy: inicjatywa zawsze należy do Boga, a nie do człowieka. Dzieje się tak w zakresie stworzenia, objawienia i odkupienia. Pismo przynosi także odpowiedź człowieka Bogu, który pierwszy prze-mówił do człowieka.
Objawienie
Nowy Testament, obok Starego, zakłada samoobjawienie się Boga. Dokonuje się ono zarówno w Historie (tzw. „świeckiej” historii), jak i w Geschichte (historii zbawienia). Biblia zna Boga jako Boga natury, całej historii i jako Boga „momentu egzystencjalnego”, kiedy to człowiek zdaje sobie sprawę, że znajduje się w obecności Boga. Bóg objawia się człowiekowi poprzez swoje potężne czyny (por. Rz 1:19-20; Hbr 1:1-4). Bóg jest samoobjawiony w przyrodzie względnie w stworzeniu: Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziejach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę (Rz 1:20). Paweł wprost mówi, że Bóg jest widoczny w tym, co czyni lub sprawia. Należy wyraźnie podkreślić, iż mamy tu do czynienia ze ściśle Bożym objawieniem, a nie dokonanym przez człowieka odkryciem. To sam Bóg daje się poznać - to nie człowiek odkrywa Boga w przyrodzie czy w historii (Rz 1:19). W Dz 14:17 przytoczone są słowa Pawła mówiącego o Bogu, że nie omieszkał dawać o sobie świadectwa przez dobrodziejstwa, dając wam z nieba deszcz i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i radością serca wasze.
Autor Listu do Hebrajczyków był w podobny sposób jednoznaczny stwierdzając, iż samoobjawienie się Boga dokonało się wieloma sposobami i że w ramach tych sposobów najwyższym i ostatecznym było objawienie w Jezusie Chrystusie (Hbr 1:1-4). W pewnym sensie Bóg samoobjawia się we wszystkim, co czyni, jednakże najzupełniej objawiony jest w osobie, w Jezusie Chrystusie. Chociaż Boga nie nazywa się w Biblii osobą, to jednak na przestrzeni całego Pisma Świętego ukazuje się Go w kategoriach osobowych. Jest zatem zrozumiałe, że Jego ostateczne samo-ukazanie się powinno dokonać się w Tym, który jest Jego Synem (Hbr 1:2). Jest to zgodne z poglądem Pawła, który dostrzega bóstwo (theiotes) Boga objawione w rzeczach stworzonych czy uczynionych (Rz 1:20), lecz Jego boska istota (theotes) w pełni obecna jest jedynie w Chrystusie (Kol 2:9).
Stary Testament jest w olbrzymim stopniu prorockim świadectwem natchnionych przez Boga ludzi o potężnych dziełach Boga, w których objawił się Bóg. Exodusu z Egiptu nie postrzegano jako ucieczki, a jako wybawienie. Bóg objawił się sam poprzez to, co uczynił, by wybawić swój lud z niewoli i poprzez powołanie i stworzenie Izraela.
Nowy Testament jest apostolskim świadectwem natchnionych przez Boga ludzi o potężnych dziełach Boga dokonujących się w ramach totalności wydarzenia, w którym Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami (J 1:14). Dzieła te były dziełami Boga i stąd były Jego objawieniem. Nie polegały one na zwykłym przekazaniu informacji o Bogu (żaden człowiek nie jest zbawiony przez informację) – było to raczej samoudzielenie się Boga. Nie było to dokonane przez człowieka odkrycie Boga, ale samoodsłonięcie się Boga, czego mógł dokonać tylko On sam. Jak trafnie wyraził to John Baillie: Bóg oferuje nam społeczność ze sobą; On nie przekazuje nam „informacji przez komunikację, lecz daje nam siebie w komunii rozumianej jako społeczność”. Zbawcze poznanie to nie wiedza, że Bóg istnieje, ani wiedza o Bogu, lecz poznanie Boga, osobiste zjednoczenie z Nim w bezpośrednim spotkaniu[6]. Bóg jest zarówno podmiotem, jak i przedmiotem objawienia. Jest On objawicielem i objawionym. Objawienie przyszło do autorów biblijnych poprzez wydarzenia przyjęte w wierze jako potężne dzieła Boga[7]. Wszystkie wydarzenia historii (Historie) mają w pewnym sensie charakter objawicielski, ale Biblia jest skupiona głównie na szczególnych odkupicielskich wydarzeniach dziejowych (Heilsgeschichte). Bóg, który przez słowo powołał stworzenie do istnienia, Ten, którego interwencję dostrzeżono przy wybawieniu Izraela z Egiptu, jest Słowem, które ciałem się stało i umiejscowiło swą świątynię pośród nas. Pisane słowo jest prorockim (Stary Testament) lub apostolskim (Nowy Testament) świadectwem o potężnych czynach Boga, stąd też pisane słowo jest objawieniem. Bóg stoi za przyjmowaniem, przypominaniem, potwierdzaniem i interpretowaniem Słowa. Dlatego też jest i sprawcą natchnienia.
Wyjątkowość Nowego Testamentu
Niezrównany charakter Nowego Testamentu wynika z istoty świadectwa, jakie składa on o wyjątkowym wydarzeniu całej historii zbawienia. Albowiem Nowy Testament jest historią i interpretacją wydarzenia Jezusa Chrystusa, przedstawioną przez ludzi będących naocznymi świadkami tego, o czym piszą (1 J 1:1-4). Zachowuje on i jest zbudowany na świadectwie wspólnoty wierzących, którzy widzieli i słyszeli Jezusa.
Z pewnością autorzy Nowego Testamentu byli natchnieni. Lecz ich wyjątkowość nie polega właśnie na tym. Za wszelką wiarą w Boga, za każdym nawróceniem i za każdym poznaniem Boga stoi natchnienie Boże. Bóg przemawia, a człowiek odpowiada. Natchnienie ma taką skalę, jaką ma odpowiedź człowieka Bogu. Nowy Testament został napisany przez ludzi natchnionych przez Boga, lecz natchnienie, wpływ Ducha Bożego na człowieka, wykracza poza spisanie tekstu Biblii. W innym przypadku wszelka nasza teologia byłaby jedynie filozofią, a modlitwa stanowiłaby monolog. Natchnienie jest pierwszorzędnym czynnikiem w każdej fazie wiary i życia chrześcijańskiego.
Autorzy Nowego Testamentu byli natchnieni, lecz to nie wystarczy na opisanie ich sytuacji. To właśnie czynniki wykraczające poza natchnienie czynią ich świadectwo wyjątkowym. Nowy Testament jest kompletny; nie trzeba doń dodawać żadnych innych, jeszcze nie napisanych, ksiąg. Nowy Testament jest w pierwszym rzędzie „apostolskim świadectwem” o Jezusie. Jest on świadectwem najwcześniejszej wspólnoty zgromadzonej wokół apostołów, powołanych przez samego Jezusa, ukształtowanych przez Niego i posłanych przez Niego do złożenia właśnie tego świadectwa. Nowy Testament jest pierwszorzędnym świadectwem o jednorazowym i niepowtarzalnym wydarzeniu w historii zbawienia.
Kiedy przez pierwsze wieki swej historii chrześcijanie zmagali się ze sprawą kanonu Pisma, kierowali się zasadą apostolskiego autorstwa ksiąg. Księga mogła być uznana za kanoniczną, jeśli pochodziła od apostoła lub od „człowieka apostolskiego”, bliskiego apostołom (jak Marek czy Łukasz), którego związek z apostołami był takiego rodzaju, że dawał pewność, iż jest on świadkiem tego, co głosili apostołowie. Pisma innych autorów były cenione, aczkolwiek pierwsi chrześcijanie dostrzegali wyjątkowość świadectwa składanego przez osoby pozostające w bezpośredniej bliskości względem Jezusa.
Powyższy warunek jest zbieżny z wymogiem stawianym następcy Judasza: trzeba więc, aby [był to] jeden z tych mężów, którzy chodzili z nami przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał między nami, począwszy od chrztu Jana, aż do dnia, w którym od nas został wzięty w górę (Dz 1:21-22). Miał on być świadkiem zmartwychwstania (Dz 1:22). Chrześcijaństwo jest religią historyczną, skupioną na tym, co Bóg rzeczywiście uczynił w Chrystusie (Łk 1:1-4). Nowy Testament jest pisanym słowem ludzi, którzy widzieli i słyszeli, i którzy złożyli świadectwo o wielkim wydarzeniu dokonanym przez Boga dla zbawienia człowieka. Bóg nadal przemawia, lecz to, czego dokonał w Chrystusie Jezusie stanowi centrum wszelkiego objawienia i odkupienia. Nowy Testament jako świadectwo o tym centralnym wydarzeniu musi być normą zrozumienia tego, co Bóg ma nam jeszcze do powiedzenia.
Autorytet
Uznanie wyjątkowości Nowego Testamentu jest tożsame z uznaniem jego autorytatywności względem chrześcijan. Istotne jest, by postrzegać ten autorytet w aspekcie jego istoty i celu. Nowy Testament jest zasadniczo opowieścią o tym, co Bóg uczynił w Jezusie Chrystusie dla zbawienia człowieka. Jest to kerygma, zwiastowanie Ewangelii, dobra no-wina o tym, co Bóg uczynił. Jest to didache, nauczanie skupione na roszczeniu zawartym w darze łaski Bożej[8]. Nowy Testament jest dla nas wiarygodnym autorytetem w perspektywie zadania, jakie mu postawiono.
Zbyt niskie i zbyt wysokie mniemanie na temat Nowego Testamentu prowadzi do naruszenia i negacji tego autorytetu. Odrzucenie jego nauki o Bogu i człowieku, o grzechu i zbawieniu, o darach i wymaganiach Bożych, oznacza odrzucenie jego autorytetu. Z drugiej strony wyjście poza Nowy Testament, by przypisać mu roszczenia, których on nie wysuwa, oznacza w istocie poszukiwanie normy poza Nowym Testamentem i co za tym idzie odrzucenie jego autorytetu. Oznacza to, że można odrzucić autorytet Nowego Testementu przypisując mu zbyt wiele, jak i zbyt mało.
Rzeczywiste uznanie autorytetu Nowego Testamentu wyraża się w podporządkowaniu się jego żądaniom i w przyjęciu wskazanych przez niego darów. Zwykłe powoływanie się na Biblię, powtarzanie: „Biblia, Biblia”, nie jest więcej warte niż wołanie: „Panie, Panie” przy braku czynienia woli Ojca (Mt 7:21).
Żadna, nawet najbardziej stanowcza, teoria natchnienia jeszcze nie oznacza uznania autorytetu Nowego Testamentu. By wykazać zasadność tego stwierdzenia wystarczy przypomnieć sobie, że faryzeusze, którzy najbardziej uparcie odrzucali Jezusa, zachowywali najwyższe mniemanie o natchnieniu Pisma. Studiowali Pismo dniami i nocami, a mimo to byli ślepi na Jezusa. Wystarczy przypomnieć, że Sobór Trydencki uznał Pismo za Spiritu sancto dictante: „podyktowane przez Ducha Świętego”. Pomimo tej rygorystycznej doktryny natchnienia werbalnego Kościół Rzymski odmówił przyznania Biblii jej rzeczywistego autorytetu, podpo-rządkowując go swojej własnej tradycji. Można głośno deklarować przekonania w sprawie natchnienia i autorytetu Biblii, wykorzystując je jako zasłonę dymną, za którą skrywa się wolę bycia samemu najwyższym autorytetem.
Zadanie Pisma
Zadanie Pisma jest osiągnięte wówczas, kiedy ludzie są przyprowadzeni do rzeczywistego poznania Boga przez wiarę w Jezusa Chrystusa i poddanie się Jemu jako Panu. Autor Czwartej Ewangelii wprost wyraża ten cel: I wiele innych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są spisane w tej księdze; te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego (J 20:30-31). Także w 1 J 1:1-4 można znaleźć jasną wypowiedź co do zadania Pisma: by czytelnicy mogli wejść w społeczność z Bogiem i między sobą przez Jezusa Chrystusa. W J 5:39 cytowane są słowa Jezusa: Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie. Dlatego też Pismo nie jest celem samym w sobie, lecz świadectwem o Jezusie, w którym jedynie jest życie.
Łukaszowa opowieść o spotkaniu zmartwychwstałego Jezusa z dwoma mężczyznami z Emmaus daje jasne wskazanie co do zadania czy celu Pisma. Łukasz mówi o Jezusie, że począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach (24:27). Biblia to Christuszeugnis[9], to znaczy: świadectwo o Chrystusie. To On jest ostatecznym Słowem Boga. Łukasz sprawozdaje o skutkach tego świadectwa mówiąc: Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz On znikł sprzed ich oczu. I rzekli do siebie: Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał? (24:31-32). Pismo jest wiarygodne. Gdy ufa się jego treści, to wskazuje ono na Jezusa. Celem nie tylko Jana, ale i wszystkich autorów Nowego Testamentu było to, by wszyscy czytelnicy Pisma upadli do stóp Jezusa mówiąc jak Tomasz: Pan mój i Bóg mój (J 20:28).
Podstawowe zasady studium Biblii
Biblia jest pełnoprawną własnością wszystkich ludzi. Powinna się ona znaleźć w rękach wszystkich jako otwarta księga. Jest ona napisana w taki sposób, że jej podstawowe orędzie jest otwarte dla każdego pokornego człowieka wiary. Nie należy jednak zapomnieć, że jest to zbiór trudnych pism, często wprawiających w zakłopotanie nawet najbardziej oddanych i kompetentnych naukowców. Biblia powinna być przeto powierzona najbardziej pokornym, którzy w tym duchu będą ją czytać i najbardziej kompetentnym, którzy nie oszczędzą sobie trudu i znoju poszukując jej sensu.
Buntując się przeciw praktyce Kościoła Rzymskiego zakazującego czytania Biblii przez świeckich, Luter obstawał przy tezie, iż Biblia jest allgemeinverständlich – zrozumiała dla wszystkich ludzi. W pewnym sensie jest to prawdą. Przeciętny człowiek, człowiek bez wykształcenia, może czytać Biblię ze zrozumieniem. Każdy powinien być zachęcany do jej lektury. W innym jednak sensie Biblia nie jest „zrozumiała dla wszystkich”. Interpretacja jest zadaniem uczonych. Piotr całkiem szczerze wyznał, że trudno zrozumieć Pawła (2 P 3:15-16). Paweł mógł z kolei odwzajemnić tę uwagę. Studium Biblii wymaga dyscypliny całego życia, a żaden z uczonych nigdy nie opanował Pisma Świętego w zupełności. Laicy powinni mieć swobodę czytania Biblii, lecz jednocześnie powinni mieć świadomość potrzeby pomocy uczonych, którzy poświęcają się fachowemu studium Pisma.
Pewien mówca dostał kiedyś gromkie oklaski stwierdzając: „Gdy kaznodzieja mówi ponad głowami swoich słuchaczy, to jest to tylko dowód na to, że nie wie, jak należy mówić”. Uwagi tej nie da się odnieść do Biblii. Jezus wiedział, jak mówić, a mimo to Jego najbardziej oddani naśladowcy nie pojmowali wszystkiego, co głosił. Także żaden uczony nie rozumie całego Nowego Testamentu. Jednak zrozumienie jest zadaniem uczonego. Krzywdę czynią czytelnikom Biblii ludzie, którzy uczą nieufności względem nauki ze względu na sam fakt, że jest to nauka. Uczony musi przyjąć wyznaczone mu zadanie, musi za wszelką cenę zdobyć potrzebną kompetencję. Musi z pokorą głosić swe osiągnięcia, bez względu na to, czy są przyjmowane, czy nie.
Druga podstawowa zasada studium Biblii oznacza, że należy poznawać Biblię w wierze i w postawie osobistego zaangażowania. Studium powinno mieć charakter egzystencjalny w sensie osobistego zaangażowania czytelnika. Efektywne studium nie może mieć wyłącznie charakteru studium naukowego, obiektywnego. Nikt nie może być autentycznym badaczem Biblii, dopóki nie jest w swym podejściu zarazem i subiektywny, i obiektywny. J. A. Bengel świetnie ubogacił w 1734 r. przedmowę do wydanej przez siebie edycji greckiego Nowego Testamentu. Użyty przezeń łaciński kuplet stosowany był także przez Eberharda Nestle i jego syna w każdej z ich edycji greckiego Nowego Testamentu: Te totum applica ad textum: Rem totam applica ad te. Znaczy to: „Cały oddaj się tekstowi, cały tekst zastosuj do siebie”. Oto świetna konkluzja! Studium Biblii wymaga oddania całego siebie: umysłu wykształconego w stosownych dyscyplinach naukowych, serca pełnego ufności i pobożności oraz woli gotowej podporządkować się osądowi i przewodnictwu studiowanej Biblii.
Trzecia zasada, względnie inne ujęcie stwierdzeń z poprzedniego akapitu, zakłada, że studium Biblii winno być zarazem i krytyczne, i pobożne. W istocie prawdziwie krytyczna lektura Pisma musi być pobożna, a prawdziwie pobożna lektura musi być krytyczna. Przez studium krytyczne należy rozumieć staranie o dotarcie do właściwej intencji autora, przy użyciu wszelkich dostępnych danych językowych i historycznych. Studium krytyczne zaczyna się od pytania, a nie od odpowiedzi. Nikt nie może być prawdziwie krytyczny, dopóki nie podejdzie do tekstu z autentyczną pokorą, pragnąc by ten przekazał całe swe orędzie, bez względu na związane z tym niedogodności i konsekwencje dla egzegety. W ten sam sposób, autentycznie pobożne studium winno być krytyczne, w innym razie staje się jedynie duchowością egoistyczną, próbą narzucenia Biblii wyników własnych medytacji.
Czwarta zasada powiada, że Biblia musi być czytana ganzheitlich[10] – w jej całościowości. Metoda szermowania wyrwanymi z kontekstu cytatami może uczy-nić z Pisma ofiarę nieodpowiedzialnego egzegety. W takiej sytuacji „tekst dowodowy” (proof text) jest elementem, który wykrzywia sens całego kontekstu. Inna rzecz to „tekst sumujący” (climactic test), streszczający w jednym syntetycznym zdaniu temat czy doktrynę głoszoną przez autora biblijnego[11]. Zdrowa egzegeza wymaga, by osoba studiująca tekst zawsze uwzględniała całość treści danej księgi. Jedno stwierdzenie nie może być przeciwstawiane tendencyjnie drugiemu, a raczej każde stwierdzenie winno być interpretowane w świetle całości.
Piąta zasada studium Biblii to uwzględnianie wspólnoty, względnie koinonii. Paweł modlił się, by Efezjanie „zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi” miłość Chrystusa i w ten sposób zostali wypełnieni pełnią Bożą (Ef 3:18n). Biblia jest opowieścią o tym, co Bóg uczynił i co czyni w Jezusie Chrystusie, by zbawić człowieka, stwarzając nową wspólnotę osób pod panowaniem Chrystusa. Nie można zrozumieć Biblii, jeśli odrzuca się wspólnotę, na afirmacji której Biblia jest skupiona. Dystansując się nie sposób zrozumieć orędzia pojednania i zbliżenia (2 Kor 5:20n). By studiować Biblię adekwatnie, należy czynić to wespół ze swymi braćmi. Należy pokornie korzystać z wyniku studiów Pisma prowadzonych przez poprzednie pokolenia uczniów Pana i z wyników studiów dzisiejszych.
Ostatnie spostrzeżenie polega na stwierdzeniu, iż Biblia jest Christuszeugnis, że jest świadectwem o Chrystusie i że ma wymiar eschatologiczny. Cała Biblia wygląda ku Chrystusowi. Jak już powiedzieliśmy, jej cel jest osiągnięty, gdy czytelnik padnie do stóp Jezusa jako Pana. Biblia ma charakter eschatologiczny, to znaczy, że całe Pismo jest napisane w perspektywie pewnego szczególnego rozumienia historii. Postrzega ona Boga jako kogoś stojącego przed i ponad historią, a zarazem w jej obrębie, poruszającego ją ku jej celowi. Pierwsze stwierdzenie Biblii brzmi: „Na początku Bóg”. Historia nie ma charakteru ewolucyjnego – ona nie porusza się swoją własną siłą. Nie jest ona cykliczna – nie jest skazana na rozgrywanie się w koło. Jest ona eschatologiczna – ma ona swój eschaton, swój cel. Jego negatywną stroną jest sąd, jego pozytywną stroną jest odkupienie w całej jego pełni. Eschaton, względnie cel, realizuje się w Jezusie Chrystusie. To On jest sądem i odkupieniem. Każdy człowiek, jak i cała historia, stoi wobec Jego sądu i spotyka się z ofertą Jego odkupienia.
Tekstem źródłowym teologii Nowego Testamentu jest Nowy Testament. „Otwiera on swe bogactwo dla człowieka, który przychodzi w wierze i modli się o wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego”[12].
autor - Frank Stagg Tłum. Tadeusz J. Zieliński
Przypisy: 1. Prezentowany artykuł jest tłumaczeniem rozdziału 1. książki: Frank Stagg, New Testament Theology, Broadman Press, Nashville 1962, ss. 1-12. Przekładu i publikacji dokonano za zgodą Broadman and Holman Publishers. Jeśli inaczej nie zaznaczono, wszystkie cytaty z polskiego tłumaczenia Pisma Świętego pochodzą z: Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy Przekład, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1975 (przyp. tłumacza).
2. Por. Edgar J. Goodspeed, How Came the Bible?, Abingdon Press, New York 1940, ss. 11n.
3. Por. Alexander Souter, The Text and Canon of the New Testament, Charles Scribner’s Sons, New York 1913, ss. 154-156.
4. Por. W. F. Arndt, F. W. Gingrich, A Greek-English Lexicon of the New Testament and Other Early Christian Literature (tłum. na podstawie: W. Bauer, Griechisch-Deutsches Wörterbuch zu den Schriften des Neuen Testaments und der Űbrigen urchristlischen Literatur, wyd. 4), University of Chicago Press, Chicago 1957, s. 182.
5. Por. George Foot More, Judaism in the First Centuries of the Christian Era, the Age of Tannaim, Harvard University Press, Cambridge 1927, t. I, s. 238nn. Nt. talmudycznych nawiązań do Jamni zob.: H. E. Dana, R. E. Glaze Jr., Interpreting the New Testament, Broadman Press, Nashville 1961, s. 20, przypis 20.
6. John Baillie, The Idea of Revelation In Recent Thought, Columbia University Press, New York 1956, s. 47.
7. Tamże, s. 62.
8. Trafne wezwanie do ostrożności wobec zbyt ostrego rozdzielania didache i kerygma znajduje się w: New Testament Essays, red. A. J. B. Higgins, Manchester University Press, Manchester 1959, ss. 306-314.
9. Por. The Background of the New Testament and Its Eschatology, red. W. D. Davies, D. Daube, Cambridge University Press, New York 1956, s. 22.
10. Wilhelm Vischer cytowany w: The Background…, dz. cyt., s. 24.
11. Por. Frank Stagg, The Book of Acts, Broadman Press, Nashville 1955, s. 62.
12 The Background…, dz. cyt., s. 25. |