napis.png
     

Nasze newsy

Newsy z BSI www.Baptysci.pl

Biuletyn - Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać nasz Biuletyn - informacje o nowościach, konkursach itp. w naszym serwisie - zamów subskrypcję naszego Biuletynu. (Subskrypcja jest bezpłatna.)








Strona główna arrow Słowo Prawdy arrow Tematycznie arrow Współczesność arrow Dlaczego pacyfizm jest złą odpowiedzią na zło?
Dlaczego pacyfizm jest złą odpowiedzią na zło? Drukuj E-mail
Autor: Włodek Tasak   
Tuesday, 17 January 2006
Spis treści
Dlaczego pacyfizm jest złą odpowiedzią na zło?
Czym jest pacyfizm?
Kosztowne umiłowanie pokoju
Wietnam - kto przegrał tę wojnę?
Pytania, których nikt nie stawia
Jezus - patron pacyfistów?
Dlaczego pacyfizm jest niebezpieczny?
Nie czas na wygodną neutralność
Przypisy

Pytania, których nikt nie stawia

Każdy konflikt można zdusić w zarodku[8] albo... pozwolić mu się rozprzestrzenić w postaci pożogi. Pacyfiści to ludzie, którzy uwielbiają razem z podpalaczami bawić się zapałkami. Bo i tak o skutki pożaru oskarżą... strażaków.

Jest jeszcze jeden mało znany wątek tego zagadnienia. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał, dlaczego pacyfiści nigdy nie demonstrowali przeciw agresywnej polityce ZSSR na całym świecie, czy teraz - zbrodniom Rosji w Czeczenii? Ci, zdawałoby się najszlachetniejsi z ludzi, zaskakująco wybiórczo postrzegają zło na świecie. Czy ktoś się zastanawiał, za czyje pieniądze funkcjonowały zachodnie ruchy pokojowe doby „zimnej wojny”?

W tym momencie dotykamy problemu, któremu na imię manipulacja. Doskonałą ilustracją problemu, który chcę tu naświetlić, są słowa XIX-wiecznego rosyjskiego filozofa i publicysty Piotra Czaadajewa: „rewolucjoniści nie działają z miłości do uciskanych, ale z nienawiści do uciskających”. Obserwując działania i manifestacje ruchu pacyfistycznego można dojść do przekonania, że nie tyle zależy mu na prawdzie, ani nawet na losie ludzi, w których interesie jakoby występują, ile na własnej racji i poczuciu moralnej wyższości. Działacze ruchów pacyfistycznych często nie potrafią dostrzec prawdziwego zagrożenia, są bowiem doktrynersko zaślepieni. Zwykle mają jednego z góry ustalonego wroga: państwa Zachodu, w ostatnim półwieczu najczęściej USA. Spróbujmy sobie tylko wyobrazić, co by się działo na ulicach USA i Zachodniej Europy, gdyby Stany Zjednoczone w Iraku prowadziły działania w takim stylu, jak robią to Rosjanie od lat w Czeczenii, gdzie ofiary liczy się nie w dziesiątkach ani w setkach, ale w dziesiątkach tysięcy (a jest to kraj mający 25 razy mniej ludności niż Irak). Dla swoich celów pacyfiści nie stronią przy tym od manipulowania faktami. Klasycznym tego przykładem jest słynna sprawa masakry w My Lai w 1968 r., która dla tego środowiska jest synonimem amerykańskich działań w Wietnamie (choć była jedynym tego rodzaju wydarzeniem na taką skalę), podczas gdy masakra w Hue (mniej więcej w tym samym czasie) jest dlań zjawiskiem właściwie nieznanym, choć nie była dla wietnamskich komunistów niczym wyjątkowym[9]. Kłamstwem jest nie tylko mówienie nieprawdy, jest nim także niemówienie całej prawdy. Niestety dla tzw. opinii publicznej miarodajne jest to, czego się dowie w mediach. A te nie zawsze są bastionem rzetelności i obiektywizmu, co jaskrawo było widać choćby na przykładzie prezentowania wojny w Wietnamie.

Takich przykładów z historii można dać oczywiście o wiele więcej. Nie chcę powiedzieć, że wojna jest najlepszym sposobem rozwiązywania problemów międzynarodowych (czy wewnętrznych). Bo nie jest. Ale wielokrotnie bywa tak, że niestety nie ma innego wyjścia. Zło nie jest czułe na perswazję, ono czuje respekt jedynie przed siłą (niekoniecznie odwołującą się do przemocy, ale nieustępliwą w gotowości bronienia tego, co słuszne i ratowania tych, których życie jest zagrożone). Już starożytni Rzymianie to dostrzegli mawiając: „Chcesz pokoju? Gotuj się do wojny”.



« wstecz   dalej »

Statystyki

Użytkownicy: 511
Nowości: 1348
Odsyłacze: 0
odwiedzających: 6486922

Kto jest online

Odwiedza nas 266 gości