|
Strona 6 z 9 Jezus - patron pacyfistów? Pacyfiści bardzo chętnie odwołują się do postawy i wypowiedzi Jezusa jako – ich zdaniem - jednego z największych orędowników powstrzymywania się od przemocy. Stąd też wydaje się naturalnym utożsamienie wiernego Mu chrześcijaństwa z postawą pacyfistyczną. Ale czy na pewno słusznie? Zacznijmy od głównego argumentu chrześcijańskich pacyfistów: A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5:39). Słowa greckie użyte w oryginale znaczą raczej: nie rewanżujcie się złu - chodzi o przeciwstawienie się mu ze zbliżoną siłą i zbliżonymi metodami. Natomiast wersja: nie stawiajcie oporu złemu (Biblia Tysiąclecia) jest całkowicie myląca. Jezus odrzuca w tym miejscu zacytowaną jedno zdanie wcześniej starą zasadę: oko za oko, ząb za ząb. A to znaczy, że odrzuca ideę takiego samego odwetu, a nie stawiania oporu złu. Po drugie opisana tu sytuacja dotyczy prowokacji, zniewagi[10], a nie napaści. Konkluzja więc brzmi: nie daj się sprowokować, nie stosuj brudnych metod wroga. Jezus nie uczy: daj się zabić czy sponiewierać z łagodnym uśmiechem na ustach. Drugi koronny argument na rzecz pacyfizmu to Mt 26:52-54: Wtedy rzecze mu Jezus: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi? Dlaczego Jezus w istocie nie poprosił Ojca o te legiony aniołów? Czy dlatego, że brzydził się przemocą? Nie, ponieważ przyszedł na ziemię, by oddać swoje życie za nas, a nie je zachować. Czyż nie powiedział, że dobry pasterz oddaje swoje życie za owce? Czyżby chodziło mu o sytuację, w której pasterz daje się zabić wilkowi, żeby ten nasyciwszy swoją żądzę krwi oszczędził owce? Czy raczej - że staje do walki w obronie owiec z narażeniem własnego życia. Argument trzeci: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą (Łk 6:27). Stwierdzenie to uzupełniają słowa Boga: pomsta do mnie należy, Ja odpłacę (5 M 32:35). I faktycznie uczą nas one: nie mścijcie się, nie strzelajcie do jeńców, ale raczej opatrujcie ich rany. Nie bierzcie się jednak za branie odwetu, dawanie nauczki itp. działania. Znowu: Jezus mówi - macie nieprzyjaciół, nic na to nie poradzicie, będą was atakować, ale wy nie zniżajcie się do ich postępowania, do ich metod. Jezus był realistą, a nie pięknoduchem, oderwanym od ziemi. Patrząc na powyższe wypowiedzi Jezusa nie możemy zapominać o kontekście ich wypowiedzenia. Była nim Jego służba pojednania człowieka z Bogiem, ale także - ustanowienia (a właściwie restauracji, odnowienia) swojego Królestwa. Inaczej mówiąc: Jezus przyszedł na ziemię, by rozpocząć z szatanem otwartą wojnę na śmierć i życie (wypowiedział ją szatan dawno temu, a Bóg nigdy nie zawarł z nim pokoju - i nie zrobi tego). Właśnie tego drugiego kontekstu dotyczą Jego poniższe wypowiedzi - jakże obce wizerunkowi łagodnego Jezusa-pacyfisty. Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego (Mt 10:34-36); Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął (Łk 12:49); On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się. Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy (Łk 22:36-38). Niech i nam wystarczy tych przykładów. Jezus nie tylko rozpoczął wojnę przeciw diabłu, więcej: On nas na tę wojnę wezwał. I dopóki będziemy pielęgnować w sobie postawę pacyfistyczną, szatan może być spokojny na tym froncie, za który Jezus nas uczynił odpowiedzialnymi. Skoro nic tu diabłu nie grozi, może skupić swoje siły na innych kierunkach. Właśnie dlatego uważam pacyfizm za zjawisko tak niebezpieczne dla Kościoła. Ale nie jest to jedyny powód.
|