|
Strona 8 z 9 Nie czas na wygodną neutralność Czas na podsumowanie. Po pierwsze: Bóg chce, żebyśmy dbali o sprawiedliwość na świecie walcząc z nieprawością. Ale nie stosując jej metod. Nie możemy umywać rąk od zajmowania stanowiska wobec spraw dziejących się wokół nas uznając, że jedynym powodem, który uzasadnia nasze bycie na ziemi, jest prowadzenie ludzi do zbawienia (tym bardziej, że wielu z nas i tak tego nie robi). Siłą chrześcijaństwa było zawsze angażowanie się w trudne problemy tego świata: walkę z niewolnictwem, dyskryminacją rasową i ze względu na płeć, przeciwdziałanie skutkom ubóstwa, analfabetyzmu, pijaństwa, prostytucji. Istotą pacyfizmu jest zaś niedopuszczanie do wojen, a nie likwidowanie problemów, które je powodują. Nie możemy stać z boku i potępiać tych, którzy te problemy powodują, ale mamy myśleć jak je likwidować. Nie możemy też odwracać się do nich plecami, uważając, że to nie jest nasza sprawa, bo nie dotyczy naszego Kościoła. Po drugie Jezus przyszedł na ziemię, by wyzwolić nas z niewoli grzechu i szatana, ale przyszedł też i po to, aby odbić ziemię spod jego panowania. Zbawienie ma aspekt indywidualny, ale i powszechny. Co nie oznacza zbawienia dla wszystkich, ale dążenie do możliwie największego uwolnienia ziemi (i zamieszkujących ją ludzi) spod panowania grzechu i diabła. Idea Bożego Królestwa jest pojęciem znacznie szerszym niż walka o zbawienie człowieka. Boże Królestwo to inaczej panowanie Boga na świecie, który w tak szeroki jak to tylko jest możliwe na ziemi sposób pragnie uwalniać ludzi spod hegemonii zła: zniewoleń ciała i ducha, zwichrowanego systemu wartości, wykrzywionych relacji międzyludzkich, patologii cywilizacyjnych: biedy, przestępczości, pozakryminalnej nieuczciwości, narkomanii, alkoholizmu, prostytucji. Nie mogą to być dziedziny życia ludzkiego leżące poza naszym zainteresowaniem. Po trzecie ani jednego, ani drugiego z powyższych punktów nie da się osiągnąć, nie angażując się w walkę. Diabeł nie odda żadnej duszy na drodze perswazji i negocjacji, nie opuści żadnego bastionu zepsucia i zniewolenia człowieka nie stawiając oporu. Nie da się prowadzić walki o restaurację Bożych wpływów na świecie z pilotem w jednym ręku i szklanką w drugim, wzdragając się na samą myśl, że w okopach nie ma centralnego ogrzewania i tak łatwo się wybrudzić. Po czwarte pacyfiści może są i szlachetni w swoich motywacjach (przynajmniej ci szeregowi aktywiści), ale w swej naiwności zwykle albo stają po niewłaściwej stronie, albo wręcz działają na rzecz wroga (Lenin takich ludzi, którzy na Zachodzie występowali przeciw wrogom komunizmu, nazwał bez ogródek pożytecznymi idiotami). Diabeł aż nadto długo manipulował do woli ludźmi Kościoła o szlachetnych przekonaniach i słabej woli. Pacyfiści tak bardzo rozpowszechnili ideę pokoju jako pierwszej potrzeby dla świata, że dziś trudno nam jest uwierzyć, iż może być inaczej. Tymczasem pokój, o którym mówi Biblia, to ten, który zapanuje po pokonaniu zła, a nie po zawarciu z nim paktu o nieagresji.
|