|
Strona 1 z 7 ...interesując się zagadnieniem ośrodków dla ludzi uzależnionych, zwiedzałem takie miejsca za granicą. Większość z tych miejsc była prowadzona przez Kościoły ewangeliczne. Stosowano w nich różne terapie. Różne też były podejścia do samej choroby alkoholowej. Ale nigdzie, poza Polską, nie spotkałem się z podejściem, że alkoholikiem zostaje się do końca życia...
Nawet nie wiem, w którym momencie to stało się moją życiową pasją. Po prostu chciałem być tam, gdzie Bóg mnie posyłał – gdzie „otwierał drzwi”. Na początku to nawet wcale nie szło zbyt łatwo, trochę „jak po grudzie”. Zmagałem się z myślą, czy aby na pewno jest to moje miejsce. Ale im dłużej tam byłem, tym bardziej przekonywałem się, że (jak ktoś to określił) „to ludziom pomaga”… Rzeczywiście, im dłużej „w tym siedziałem”, tym więcej miałem dowodów, że jestem tam potrzebny! Dziś wiem to na pewno: Bóg powołał mnie do tej służby! Posłał mnie tam, używa mnie i darów, którymi mnie obdarzył. I wierzę, że błogosławi mnie – całe moje życie – ze względu na tę służbę. Teraz zapewne większość z was – czytelników – szuka nazwiska autora, by na tej podstawie odgadnąć, o jakiej służbie „mówię”. To niestety niewiele pomoże, gdyż sprawa, o której tu piszę, nie jest moją główną służbą. Moim głównym powołaniem jest służba pastora – ale to nie o niej będę tu pisał. Pozwólcie, że powoli uchylę zasłonę i opowiem, jak i do czego Bóg mnie, prócz pastorstwa, powołał.
|